piątek, 30 września 2011

Naklejek ciąg dalszy

Krótko i na temat:
- Catrice 680 Khaki Perry x 2 - świetny kolor, specjalnie dałam go na zbliżeniu; niestety nie udało mi się uchwycić momentu, gdy robi się bardziej "khaki",
- naklejki - jakość tych cudeniek genialna, świetnie przylegają do paznokci, ale oczywiście koniecznie trzeba je utrwalić; zmyć się nie chciały wcale, musiałam zeskrobać ^^"
- top.
Paznokcie na zdjęciach po ciężkim dniu pracy. Na czubkach niektórych palców trochę się naklejki razem z topem odłamały, bo odrobinę wystawały.

 Zdjęcia w słońcu.

 Powiększenie 
Na naklejce widać brokat,  a na lakierze widać masę drobinek dających ten nietypowy kolor ;)

Zdjęcie w cieniu.

środa, 28 września 2011

Dalej nie ma czasu, a paznokcie zrobić trzeba ;)

Całe wakacje chomikowałam różne naklejki na pazurki i zastanawiałam się po co mi ich tyle XD Odpowiedź jest prosta: robiłam zapasy na czarną godzinę ;) 
Z tego co widzę najbliższą wolną chwilę będę miała dopiero w listopadzie. A trudno suszyć paznokcie stukając w klawisze albo grzebiąc w papierach. Na malowanie pazurków jeszcze czas znajdę (zwłaszcza dzięki Seche Vite), ale już ich ozdabianie przekracza moje możliwości czasowe. I tu na scenę wkraczają naklejki ;)
Dzisiaj mani z naklejkami od jjjustii . Dziękuję ;*
W kolejności nakładania:
- Virtual Fruit Coctail 147 Sweet Kiwi, który można jeszcze wygrać w moim rozdaniu (do tego mani użyłam 2 warstwy, ale jedna w zupełności by wystarczyła),
- naklejki,
- bezbarwny top, który nie chciał wyschnąć, więc dołożyłam mu Seche,
- Golden Rose Paris 98 (na szczęście na jednym ze zdjęć udało mi się uchwycić cudowność drobinek tego ozdobnego topa).
Jeżeli się zastanawiacie po co tyle topów na naklejki, to już wyjaśniam. Akurat ten model po odklejeniu od papierka i nałożeniu na paznokcie miał wyraźnie odznaczające się krawędzie. Ja tego nie lubię dlatego najpierw wygładziłam topami płytkę. Później dałam warstwę przykrywającą co prawda wzorek, ale za to maskującą krawędzie ;) Nie ma naklejek z którymi nie dałoby się zrobić czegoś fajnego :D


Na tym zdjęciu widać jak się świeci na środkowym palcu.
Musicie tylko kliknąć w zdjęcie, żeby powiększyć ;)

poniedziałek, 26 września 2011

Plum plum plum

Post nie o śliwkach, tylko o rybkach ;) W końcu rybki robią "plum" ;P
Najpierw zdjęcia, a później wyjaśnienia.

 Malowane prawą ręką na lewej.

 Malowane lewą ręką na prawej.

Pomysł na akwarium na paznokciach znalazłam oczywiście w japońskim magazynie. Po ostatnich jesiennych klimatach czułam, że potrzebuję czegoś, co chociaż trochę będzie przypominać lato. Zdjęcia powyżej to efekt drugiej próby. Z pierwszą miałam problemy techniczne, ale o tym za chwilę. 
Biały lakier w tle to Sensique Trendy Nails 101. Na palcach mam trzy cienkie warstwy które na szczęście wyschły całkiem szybko i co ważniejsze nie zrobiły ani jednego bąbelka. Na biel nałożyłam gąbeczką Golden Rose Care + Strong 134 i 194. Resztę wymalowałam farbkami akrylowymi i pokryłam topem.

Jak już wspominałam pierwsza próba uporania się z tematem napotkała na problemy techniczne. Pierwszy raz widziałam coś takiego i muszę się z Wami podzielić wrażeniami. 
Mani jak zwykle zaczęłam od bazy. Na to nałożyłam jedną warstwę pięknego, a jednocześnie strasznie śmierdzącego granatowego lakieru Qingyu numer 06, który kupiłam w "chińskim" sklepie. Na to położyłam warstwę Golden Rose Scale Effect numer 14. Oba lakiery świetnie razem wyglądały i z powodzeniem mogły udawać morskie głębiny. Na takim tle wymalowałam farbkami akrylowymi rybki i dodałam sondą turkusowe kropeczki udające bąbelki w wodzie. Z całości byłam całkiem zadowolona. Zostało jedynie do wykonania utrwalenie mani.
Zwykle na moje wzorki wykonane farbkami nakładam jedną warstwę Seche Vite, ponieważ nie znam żadnego topa, który by tak ładnie wyrównywał płytkę (nawet nie wspominam o tempie w jakim schnie). Nie widziałam powodów, żeby tym razem zrobić inaczej. No i wszystko się popsuło ;_; Granatowemu lakierowi udało się wszystko "zeżreć". Flejksy zniknęły, turkusowe kropeczki stały się ledwie widoczne, a rybki wyglądały jakby pływały w granatowej smole >_< Nie muszę chyba mówić, że spać poszłam w parszywym nastroju. Rano, przed pracą wygospodarowałam pół godziny na powtórne wymalowanie rybek i to właśnie widać na zdjęciach poniżej. Na szczęście granat nie przeżarł się przez bazę i paznokcie ocalały. Bez bazy wolę nie myśleć co by się działo, sądząc po kolorze jaki złapała jedwabna łatka na jednym z paznokci (mimo bazy).


A teraz dwa przypomnienia:
1) Po lewej znajduje się sonda, w której powinny zagłosować wszystkie osoby zainteresowane rozdaniami.
2) Zgłoszenia do mojego pierwszego rozdania przyjmuję do piątku włącznie. Dla tych, którzy jeszcze nie wzięli udziału szczegóły TUTAJ. Zapraszam :)
Przy okazji chciałam napisać, że nie rozumiem osób, które się dopisują, a nie są obserwatorami lub nie spełniają innych warunków. Przecież jak kogoś wylosuję to sprawdzę, czy należy mu się nagroda i czy nie nakłamał w zeznaniach ;P Po co mi roboty dowalać, jeżeli się z tego nic nie będzie miało O_o

sobota, 24 września 2011

Mani na raty

Ten mani robiłam w bieżącym tygodniu. W poprzedniej notce już pisałam, że nie miałam na nic czasu. Malowanie paznokci musiałam odkładać na godziny nocne, zaraz przed położeniem się spać. Dlatego ten mani robiłam przez dwa dni XD
Dzień 1.
Baza i dwie warstwy Essence Multi Dimension XXXL Shine 59 Purple Diamond. Miałam dać jedną warstwę, ale zanim wyschła zdążyłam kilka razy przywalić paznokciami w różne rzeczy i druga warstwa okazała się niezbędna ^^" Na to Seche Vite, bo przecież trzeba było iść spać, a nie czekać na wyschnięcie.
Dzień 2.
Po całym dniu błyskania pazurami miałam serdecznie dość tego blasku. Dlatego przed kolejnym pójściem spać nakleiłam na paznokcie paski wycięte z taśmy klejącej i pomalowałam Collistar 52 Viola Perla. Taśmę oczywiście usuwałam zaraz po nałożeniu lakieru. Collistar świetnie się sprawdził - krył idealnie, przy ściąganiu taśmy nie robił przykrych niespodzianek, a do tego wyschnął szybciutko. Tak szybko, że nie pomyślałam nawet o nałożeniu topa. Wielki błąd >_< Wszystkie książki i papiery, po których szorowałam w pracy paznokciami mają teraz fioletowe ślady. Na zdjęciach widać mocno pościerane końcówki. Mogłam je przed zrobieniem zdjęcia jeszcze raz pomalować, żeby było ładniej, ale nie miałam czasu :P Trudno :] I tak dobrze, że zdjęcie mi się udało zrobić ^^"


 

Mam jeszcze małą prośbę. Po lewej stronie, pod przypominajką o moim rozdaniu umieściłam ankietę. Byłabym wdzięczna za zagłosowanie. Co prawda następne rozdanie mam już zaplanowane (10 lakierów czeka), ale przed kolejnymi chciałabym poznać Wasze preferencje :)

piątek, 23 września 2011

Nadrabiam zaległości

Świat znowu zwariował i kolejny raz nie miałam czasu na nic. W pracy ani chwili wytchnienia, nawet po powrocie do domu nic tylko siedzenie nad dokumentami >_< I jak w takiej sytuacji zajmować się blogiem ;_; A do tego zapowiada się, że najbliższą chwilę wolną będę mieć w listopadzie.
Dzisiejsze zdjęcia miałam pokazać we wtorek, najpóźniej w środę ale nie dałam rady. Little XXS była ciekawa jak Catrice 660 I'm A Star prezentuje się w matowym wykończeniu. W sumie też się nad tym zastanawiałam, więc nie musiała mnie namawiać na próbę ;) Matowy top Essence położyłam zatem na I'm A Star ze wzorkiem, który mogłyście oglądać w poprzednim poście. Moim zdaniem efekt całkiem niezły. Lakier z matem nabrał zupełnie innego wyglądu. Niestety top Essence i Seche Vite chyba się nie lubią. Po kilku godzinach mogłam ściągać mani płatami :/

 Dwa palce z matem i dwa bez matu.

 Wszystko z matem.

Wśród całego tego zamieszania spotkały mnie również pozytywne rzeczy. Najlepsza z nich to paczkowa środa ;) Gdy przyjechałam do domu z pracy na biurku leżały 3 paczuszki :D
Pierwsza to zamówiona baza Nail Tek Foundation II - to już trzecia buteleczka w ostatnich miesiącach. U mnie Nail Tek znika w zastraszającym tempie ;)
Druga paczka, to wygrana z rozdania, które zorganizowała Sia. Nie było w nim żadnych "paznokciowych" rzeczy, ale nie samymi paznokciami człowiek żyje. Zdążyłam wypróbować tester cieni do powiek L'Oréal Color Infaillible w odcieniu 20 Pebble Grey - świetny :D 

Kota nie wygrałam w rozdaniu. Jest mój osobisty i wyjątkowo postanowił pokazać się światu ;)

Trzecia paczuszka zawierała różne cuda do paznokci pochodzące z wymiany z . Jest tego tyle, że nie wiem czym się bawić w pierwszej kolejności XD


Takie paczuszki potrafią osłodzić nawet najcięższy tydzień :D

poniedziałek, 19 września 2011

Jesienne kwiaty

Nic na to nie poradzę, że pogoda na dworze zdecydowanie jesienna. A ponoć jeszcze lato ;)
Mój organizm też chyba jesień poczuł, bo mam jedynie ochotę zakopać się pod kołdrę i oglądać seriale do upadłego. Niestety obowiązki nie pozwalają.
Ale nie samą pracą człowiek żyje. Czasem trzeba zrobić przerwę na mani ;) Dzisiaj chcę Wam pokazać co wymalowałam na wczorajszym lakierze, czyli Catrice 660 I'm A Star. W ostatniej chwili zdecydowałam, że jednak nie zrobię spadających liści (chociaż z tym najbardziej mi się kojarzył wczoraj ten kolor). Zamiast tego wymalowałam złotą akrylową farbką kwiatki z listkami. Całość ozdobiłam pomarańczowymi kropeczkami (także farbka akrylowa).
 


niedziela, 18 września 2011

Swatch na życzenie

Cały wczorajszy dzień zastanawiałam się, którym z nowych nabytków pomalować dzisiaj paznokcie i niestety nic nie wymyśliłam. Na szczęście Kleopatre wybawia mnie od dalszego kombinowania pisząc w komentarzu, że liczy na jakiegoś swatcha nowości Catrice, a najbardziej ciekawi ją I'm A Star. Mówisz i masz ;)


Zatem do dzieła :)
Catrice 660 I'm A Star to nowy kolor w stałej kolekcji Carice, dostępnej w drogeriach Natura. Cena za 10 ml to 9,99 zł. Szkoda, że nie taniej ;) Nie wiem jak teraz, ale do niedawna w wielu Naturach szafy Catrice nie było (np. w mojej miejscowości). Mam wrażenie, że ostatnio sytuacja poprawiła się pod tym względem.
Wracając do lakieru - nie odbiega jakością od reszty lakierów tej firmy. Jest dosyć gęsty, ale wygodnie się nim maluje. Nic nie zalewa i dobrze się rozprowadza. Marilyn & Me było rzadsze i myślałam, że to przez jego świeżość (w końcu to nowa, pewnie niedawno wyprodukowana partia). Ale I'm A Star też musi być świeże, a już jest gęste. Widocznie taka formuła :)
Pędzelek chyba minimalnie szerszy niż dotychczas. W każdym razie mi się nim przyjemnie maluje. Preferuję pędzle raczej szerokie, ładnie rozchodzące się na płytce, którymi mogę pomalować paznokcieć w 3 pociągnięciach. Dla mnie ten był w sam raz.
Pierwsza cienka warstwa lakieru zapowiada, że krycie będzie bardzo dobre. I rzeczywiście po 2 warstwach nie ma żadnych prześwitów. Kto wie, może komuś udałoby się osiągnąć to po jednej grubej warstwie. Ja nawet nie próbowałam ;P Schnięcie przeciętne - ani szybko, ani wolno. Z pełnym utwardzeniem trzeba oczywiście odczekać dodatkową godzinkę czy dwie. Czyli tak jak mówiłam - jakościowo podobny do reszty lakierów Catrice ;)
Na deser zostawiłam opis koloru. Strzelam, że wykończenie lakieru to frost (jak nie, to , jako specjalistka od wykończeń, mnie poprawi ;>). Sam kolor na pierwszy rzut oka - zgniła zieleń. W cieniu zaczynają przebijać brązowe tony. Mimo, że kolor kojarzy mi się zdecydowanie z jesienią, to nie jest wcale ponury. Jeżeli powiększycie zdjęcia wyraźnie zobaczycie, że na paznokciach dużo się dzieje: złote i oliwkowe drobinki, pomarańczowe, złote i jasnozielone odblaski. Dla mnie bomba :D


 
 Seria zdjęć w słońcu pod różnymi kątami. Nie wiem jak będę zdjęcia robić w zimie ^^"

 Zdjęcia w cieniu. Lakier sam z siebie tak błyszczy. Nie nakładałam na niego żadnego topa.

Mam nadzieję, że się Wam podobało. Idę teraz wymyślić na niego jakiś wzorek. Chyba coś w złocie i pomarańczach ;)

piątek, 16 września 2011

Marilyn & Roses

Tym razem zacznę od paznokci, a później napiszę co mi głowę zaprząta ;)
Dzisiaj chcę wam pokazać co udało mi się stworzyć wczoraj wieczorem. 


Malowane prawą ręką na lewej. Jestem zdecydowanie praworęczna. 
Lewą ręką umiem tylko pisać na klawiaturze, operować padem i trzymać sztućce. 
Dlatego zawsze się boję, że przesadzę ze wzorkiem i lewą ręką wyczynu prawej nie powtórzę ;)


Lakier robiący za tło to nowy kolor ze stałej kolekcji Catrice 550 Marilyn & Me, w którym zakochałam się, gdy tylko zobaczyłam go na stronie Catrice. W Naturze wpadł mi w oko od razu z odległości 1,5 metra, gdy oglądałam promocję w szafie Essence XD Piękna czerwień z niewielkim shimmerem  i czerwonym brokatem, który nie daje po oczach, tylko ożywia kolor na paznokciach. 
Długo zastanawiałam się co do niego dołożyć. Wreszcie zdecydowałam się na kolejną próbę z różami. Do tej pory nigdy nie byłam zadowolona z moich różyczek. Albo wychodziły mi kwiatki mało róże przypominające albo zbyt wielkie. Tym razem się udało :D Malowałam czarną farbką akrylową przy raczej kiepskim świetle i ostatecznie doszłam do wniosku, że wzór jest mało widoczny. Dlatego dodałam kolory i nie jestem do nich do końca przekonana. Ale ludziom, którzy widzieli na żywo się podoba ;) Mam nadzieję, że Wam też przypadnie do gustu :]


 Malowane lewą ręką na prawej. 
Te zdjęcia to najlepszy dowód, że malowanie paznokci rozwija :D Do rzeczy, które umiem robić lewą ręką mogę dodać malowanie róż. Pisać dalej nie potrafię ;)
Do tej pory nie pokazywałam lewej ręki, bo ciągle staram się wyrównać paznokcie, po tym jak na wakacjach 2 razy w przeciągu tygodnia złamałam środkowego i musiałam go skrócić na "mniej niż zero".

 

Tyle o nowych paznokciach, teraz będą luźne uwagi o całej reszcie. 

Serdecznie witam wszystkie osoby, które w ostatnich dniach zdecydowały się dodać mnie do obserwowanych. Wiem, że większość skusiła się na to ze względu na moje pierwsze rozdanie (w końcu po to je robiłam ;) ) Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej i spodoba się Wam to, co mam do pokazania :)

Przez ten nagły ruch na koncie znowu przestałam ogarniać co się dzieje. Tym razem na moim własnym blogu ;) Zamieszaniu jest winna, moim zdaniem, przede wszystkim kleopatre i jej ostatnia notka o rozdaniach. W dniu opublikowania notki zyskałam co najmniej 20 obserwatorów, więc to musi być Jej wina XD Dziękuję :***

I jeszcze w rozdaniu dzisiaj wygrałam :D z bloga Sia's Obsessions nie doczekała się adresu od zwycięzcy jej ostatniego rozdania i powtórzyła losowanie. Padło na mnie :D Pierwszy raz coś wygrałam i cieszę się jak dziecko <3
Przy okazji chciałam przypomnieć, że na wszystkie pytania opowiadam w komentarzach. Dzisiaj sobie trochę popisałam, więc jeżeli ktoś o coś pytał to zapraszam do odpowiedniej notki ;)

Jeżeli jeszcze nie zdecydowałyście się na wizytę w Naturze to zachęcam. Nie dosyć, że mają teraz całkiem niezłe promocje na kosmetykach kolorowych (np. szminki-błyszczyki z Kobo przecenione z 19,99 na 12,99), to jeszcze dodali nowe kolory do szafy Catrice. Piękne *_* Jak do tej pory kupiłam 5 i mam nadzieję, że będzie spokój przez jakiś czas XD Oprócz Marilyn & Me, które możecie obejrzeć na zdjęciach kupiłam jeszcze:
560 Rusty But Sexy
580 Blues Brother Vol. II (zrobiony tak jak Marilyn & Me, tylko w pięknym granacie)
660 I'm A star (kupiłam 2 dni później niż pozostałe - ostatni egzemplarz)
680 Khaki Perry (w rzeczywistości ma w sobie więcej zieleni, w końcu to khaki ;) )
A dzisiaj całkiem przypadkiem trafiłam na nową limitkę My Secret. Zdecydowałam się tylko na lakier 151 Storm Clouds, który ma całkiem ciekawy stalowy odcień.
Planuję po kolei malować nimi paznokcie, ale z moich planów zwykle nic nie wychodzi ;)

To chyba byłoby tyle. Jutro jadę do Wrocławia wygrzebać jakieś ładne lakiery na stoisku Golden Rose na kolejne rozdanie. Już trochę mam, ale jeszcze nie wiem kiedy je zrobię, więc mam czas, żeby zebrać więcej ;)

środa, 14 września 2011

Naklejki od KKCenterHK

Jak większość dziewczyn zajmujących się paznokciami otrzymałam niedawno propozycję współpracy ze sklepem KKCenterHK. To moja pierwsza współpraca, więc możecie sobie wyobrazić jak bardzo się ucieszyłam :D
Dzięki uprzejmości KKCenterHK mogłam sobie wybrać dowolne naklejki z ich oferty. Jeżeli pochodzicie po ich stronie i pooglądacie wzory np. naklejek wodnych (TUTAJ), to pewnie zauważycie, że wiele wzorów pasowałoby najlepiej do bardzo długich paznokci (ewentualnie tipsów). Ja zdecydowałam się na naklejki wodne X&D Full Nail Art Water Decals- 99# [X&D- 99#]. W sumie wybranie jednego wzoru było chyba najtrudniejszą operacją z tego całego przedsięwzięcia XD 


Przesyłka przyszła bardzo szybko, biorąc pod uwagę, że leciała aż z Hong Kogu (wysłana 7.09 przyszła 12.09). Gdy w poniedziałek wróciłam z pracy w skrzynce pocztowej znalazłam szarą kopertę z prezentem :) Jedyne, co wzbudziło mój niepokój, to zamknięcie koperty. U mnie wyglądało to tak jak na zdjęciu, jak widać jest jakiś szczątek naklejki. Co ciekawe Paulina mi napisała, że u Niej to było zalaminowane. Niewiele wiem o przesyłkach z zagranicy, ale zdaje się, że niektóre są na cle otwierane. Jeżeli tak było w tym przypadku, to mogłyby łobuzy jakoś to zakleić, bo nie lubię jak mi obcy w pocztę zaglądają ;) Takie zamykanie to na szczęście żaden kłopot, bo przesyłka doszła w stanie idealnym. Ostatnio Poczta Polska ważny dokument pogniotła mi tak, że ręce mi opadły. Dlatego szczególnie zwracam teraz uwagę na stan kopert po doręczeniu.

Naklejki dostajemy w sztywnym kartoniku. Jak widać na zdjęciach jest to pasek złożony z 10 naklejek dodatkowo zabezpieczonych  folią. Szkoda, że nie ma zapasowych, tak na wszelki wypadek, gdyby przy nakładaniu coś się zniszczyło. Dlatego trzeba nakładać bardzo ostrożnie ;) 
Na drugiej stronie opakowania znajduje się instrukcja ze zdjęciami typu "krok po kroku".
To moje pierwsze naklejki wodne na całą płytkę i nie wiedziałam czego się spodziewać przy aplikacji. Ogólnie nie jest to skomplikowana sprawa i odrobina doświadczenia pozwala zrobić to sprawnie i bez większych problemów. Ja doświadczenia na tym polu nie mam ale i tak nie narzekam :)
Po wyjęciu z wody naklejka wydała mi się dosyć mocna i trochę sztywna. Po nałożeniu na paznokieć po bokach trochę odstawała (mam raczej wypukłą płytkę i trudno żeby prosty pasek się do niej dopasował). W tym momencie nie należy panikować, tylko pokryć ostrożnie naklejkę bezbarwnym topem. Momentalnie mięknie i dopasowuje się do płytki. Robią się przy tym minimalne zmarszczki, ale po kolejnej warstwie topa powinny zostać wygładzone. Najbardziej niebezpieczny moment następuje moim zdaniem po pierwszej warstwie topcoat, naklejka robi się przez jakiś czas bardzo delikatna i podatna na uszkodzenia. Nie należy wtedy przesadzać z mazianiem po niej pędzelkiem, bo można niechcący uszkodzić (ja uszkodziłam ^^").

Naklejki zainstalowałam w poniedziałek wieczorem. Na zdjęciach możecie zobaczyć efekt po całym dniu pracy. Miałam jeden niewielki ubytek w miejscu, gdzie top nałożyłam trochę cieniej. Dzisiaj, czyli po drugim dniu pracy mam lekko starte końcówki, głównie na środkowych palcach. Pozostałe trzymają się całkiem nieźle. W pracy moje paznokcie zostały od razu zauważone i skomplementowane :D

Jeżeli się przypatrzycie (szczególnie ostatniemu zdjęciu) możecie zobaczyć, że na moją szeroką płytkę środkowego palca naklejka jest odrobinę za wąska. Nie rzuca się to jednak w oczy przy noszeniu. Co ciekawe na kciuka, którego też uważam za szczerszy niż przeciętny, naklejki pasowały idealnie.
Podsumowując jestem z tych naklejek zadowolona. Jak na pierwszy raz i brak doświadczenia nakładało mi się je całkiem dobrze, a efekt końcowy spodobał się otoczeniu. Mam nadzieję, że wam też przypadł do gustu ;)

Bardzo dziękuję KKCenterHK za zaufanie i możliwość przetestowania ich produktu.

Btw: Byłam w poniedziałek w Naturze. Weszłam z mocnym postanowieniem, że nic nie kupię. Wyszłam z 4 nowymi lakierami Catrice, były takie śliczne, że nie mogłam ich tam zostawić XD To nowe kolory ze stałej kolekcji i na numerek 550 Marilyn & Me czaiłam się od momentu, gdy zobaczyłam go na stronie Catrice. A dzisiaj dokupiłam jeszcze jeden i chyba ogłoszę bankructwo ;_;