sobota, 31 marca 2012

Luxe and Lush

Zdarzało mi się iść do kina na ekranizację przeczytanej książki, albo kupić książkę po obejrzanym filmie. Ale obejrzenie filmu i kupno książki pod wpływem posiadanych lakierów przerobiłam pierwszy raz w życiu XD Chyba wspięłam się na kolejny poziom lakierowego ześwirowania ;)

Chodzi oczywiście o The Hunger Games. Najpierw zobaczyłam zapowiedzi lakierowej kolekcji China Glaze, później dowiedziałam się, że jest ona inspirowana filmem, który niebawem pojawi się w kinach, a na samym końcu dotarła do mnie informacja, że film jest ekranizacją książki. Wyszło mi jakoś na opak. 

Lakierowe zakupy z kolekcji Capital Colours pokazywałam Wam już w haulowym poście, pora pokazać coś na paznokciach. Na pierwszy ogień poszedł ozdobny top Luxe and Lush, ale o nim za chwilę, bo chcę skończyć wątek filmowo-książkowy ;) 

Skoro już miałam lakiery, to pomyślałam, że może warto wybrać się do kina, zwłaszcza, że reklama wydała mi się całkiem interesująca. Wyprawy (w moim wypadku podróż 60km do Wrocławia) nie żałuję. Film przypadł mi bardzo do gustu, zanim się obejrzałam już się skończył, a ja chciałam wiedzieć więcej. Do empiku na szczęście było blisko, a tam czekał na półce zestaw 3 książek Suzanne Collins  w atrakcyjnej cenie 69zł. Igrzyska Śmierci (nie wiem kto to tłumaczył >_<) połknęłam w mgnieniu oka, teraz jestem w trakcie czytania "W pierścieniu ognia" i staram się oszczędzać książkę, bo czyta się je stanowczo za szybko (nie lubię jak coś dobrego mi się za szybko kończy) i nawet pierwszoosobowy narrator mi nie przeszkadza ;) Powiem Wam, że jestem zadowolona z tej mojej dziwnej kolejności zaznajamiania się ze światem Panem, gdybym najpierw przeczytała książkę, to pewnie psioczyłabym na zmiany wprowadzone w filmie, chociaż na szczęście nie są one nie do zaakceptowania (ale zmiechów nie wybaczę ;>).


 Pora wrócić do lakierowego wątku. Cała kolekcja Capital Colours została całkiem sprytnie pomyślana. Dla niezorientowanych: akcja książki/filmu dzieje się w państwie Panem, które powstało na ruinach dawnej Ameryki Północnej. Stolicą tego kraju jest Capitol, który surową ręką rządzi dwunastoma dystryktami. Dystrykty nie mają nazw tylko numery od 1 do 12 (od najbogatszych do najbiedniejszych). W lakierowej kolekcji mamy zatem 12 lakierów, które odpowiadają poszczególnym dystryktom.


Luxe and Lush to lakier Dystryktu 1, który o ile się nie mylę zajmuje się dobrami luksusowymi, czyli kamieniami szlachetnymi itp.. Ten top to przeźroczysta baza, w której pływa "coś". Nie są to flejksy, ani cięta folia, już prędzej z tłuczoną muszlą mi się kojarzy. To "coś" nie posiada koloru, tylko błyska czym popadnie, w zależności od kąta padania światła i tła. Luxe and Lush nałożyłam na zwykły czarny krem My Secret 121. Na zdjęciach widać, że błysk uzyskałam głównie zółty, pomarańczowy i zielony. Na płytce rozprowadza się go bez większych problemów i dosyć równomiernie. Efekt na zdjęciach uzyskałam nakładając tylko jedną warstwę.


Jedyny minusik, to problem z odstawaniem "cosi" od płytki. Kawałki są sztywne i niektóre nie chcą przylegać do płytki. Trzeba je zatem czymś docisnąć póki lakier jest mokry, ja używałam długiej szpilki.
Luxe and Lush wysychając lekko matowieje (nie tyle matowieje, co traci blask), ale pod wpływem zwykłego topcoata można ponownie uzyskać błyszczącą powierzchnię. Zresztą moim zdaniem na zakończenie niezbędna jest warstwa przeźroczystego lakieru, żeby wygładzić płytkę.
Zmywa się trudniej niż "zwykły" lakier, ale lepiej niż glittery, nie musiałam nawet po folię wstawać ;)



Hean Advance Fashion 110

Pora na drugi lakier firmy Hean, który dostałam do testowania. Dzisiejszym bohaterem posta będzie zatem Hean Advance Fashion nr 110


 Kolor lakieru to ciepły brąz. Na zdjęciach możecie zobaczyć, że pływają w nim mikroskopijne drobinki w trudnych do zidentyfikowania kolorach. Wykończenie... i tu mam problem. Wg  sklepu internetowego firmy Hean to perła (ciekawa jestem czy tam są jakieś inne wykończenia XD). Jedno mogę Wam powiedzieć zdecydowanie: perła to to nie jest. Gorzej, że sama mam problem ze stwierdzeniem co to może być. Obstawiałabym lekki frost w kierunku shimmera, ale co ja tam wiem ;)


Butelka ma pojemność 10ml i w heanowym sklepie internetowym kosztuje 6,99zł. Umieszczono na niej całkiem sporo informacji. Oprócz nazwy firmy i serii możemy przeczytać parę słów o samym lakierze, a także sprawdzić datę "przydatności do spożycia". Na zakrętce znajduje się numer lakieru. Właśnie sobie pomyślałam, że to bardzo dobra rzecz, bo ułatwia znalezienie lakieru w helmerze. Inglot też ma takie ułatwienie.
Malowanie tym lakierem było całkiem przyjemnie, chociaż nie jest to ideał. Przede wszystkim lakier jest mało kryjący. Po dwóch cienkich warstwach końcówki były widoczne, a do tego prawie na każdym paznokciu miałam lekkie smugi. Spodziewałam się katastrofy, a tu trzecia warstwa wyrównała wszystko i do tego zakryła końcówki. Przy tej trzeciej warstwie zaczęłam się zastanawiać co robić, żeby sprawdzić schnięcie, a nie zepsuć "zdjęciowych" paznokci. Poszłam na kompromis: lewą rękę potraktowałam od razu topem wysuszającym, a prawą zostawiłam w spokoju. Nic sobie na prawej ręce nie odbiłam ani nie uszkodziłam, więc schnięcie mieści się w normie ;) I wreszcie najcięższy dla mnie punkt do sprawdzenia: trwałość. Miałam ten lakier na palcach przez trzy dni (drugiego dodałam flejksy z Essence) i jedyne co zauważyłam przy zmywaniu, to lekko starte końcówki.


Zdjęcia w słońcu

Hean Advance Fashion 110
+
Essence Nail art special effect! topper 08 Night in Vegas



wtorek, 27 marca 2012

Milani Hi-Tech

Tym lakierem miałam pomalowane paznokcie pierwszego dnia wiosny. Myślę, że idealnie pasuje na taką okazję ;) Milani 511 Hi-Tech jest braciszkiem Milani Hi-Res z serii 3D Holographic, który już pokazywałam. Polubiłam oba lakiery, a że moja miłość do wykończenia holograficznego ma się dobrze, to zamówiłam im resztę rodziny ;)
Malowanie Hi-Tech było całkiem przyjemne. Na zdjęciach paznokcie z trzema warstwami lakieru. Chociaż nie uzyskałam idealnego krycia, to było ono moim zdaniem wystarczające, a pod światło postanowiłam nie patrzeć ;) Schnięcia nie sprawdzałam. Starte końcówki zobaczyłam dopiero na zdjęciach robionych po dniu ciężkiej pracy ;>

 Zdjęcia w słońcu.
Wszystkie można powiększyć.



poniedziałek, 26 marca 2012

Hean Mega Colour 425

Wspominałam kilka postów temu, że otrzymałam od firmy Hean garść lakierów do testowania. Pora podzielić się pierwszymi wrażeniami. 

Na pierwszy ogień wzięłam maleństwo z serii Mega Colour z numerem 425

Kolor lakieru to spokojna czerwień, kojarzy mi się z koralami mamy, które pamiętam z dzieciństwa ;)
Wykończenie wg sklepu internetowego firmy Hean to perła. Wyobraźcie sobie moje przerażenie, gdy to przeczytałam. Na szczęście to nie perła, tylko shimmer. Osoba odpowiedzialna za nazywanie wykończeń powinna przejść szkolenie u sabb ;)
Butelka ma pojemność 6ml i w heanowym sklepie internetowym kosztuje 3,99zł.
Na butelce umieszczono jedynie informację o marce produktu oraz nazwie serii. Numerek znajduje się na wierzchu nakrętki i wydaje mi się, że jest tam bezpieczny ;) Pozostałe informacje (m.in. data ważności, która mnie akurat w przypadku lakierów w zasadzie nie interesuje) zostały umieszczone na srebrnej nalepce przyklejonej do nakrętki i jak widać na zdjęciu już uległy zatarciu podczas odkręcania, zakręcania i malowania.

 
Malowanie paznokci tym lakierem okazało się całkiem przyjemne. Pędzelek wg mnie ma długość i szerokość "w sam raz", dobrze się nim operuje na płytce i przy skórkach. Do pełnego krycia potrzeba dwóch grubszych warstw lub trzech cieńszych. No chyba, że ma się krótkie paznokcie ;) U mnie na paznokciach są dwie grubsze warstwy. Pierwsza warstwa lakieru wyschła błyskawicznie, zanim skończyłam drugą rękę malować paznokcie z pierwszej już w większości miałam suche. Druga warstwa (grubsza) była sucha po jakiś 10-15 minutach, ale na porządne utwardzenie trzeba było jeszcze poczekać co najmniej pół godziny.
Ze sprawdzaniem trwałości jak zwykle miałam problemy, wytrzymałam trzy dni. W tym czasie zauważyłam jedynie lekko starte końcówki na środkowych palcach. Zaznaczam, że zawsze używam pod lakier bazy, a na lakier top utrwalający lub wysuszający, które mają zabezpieczyć płytkę i przedłużyć życie mani.

Seria zdjęć w słońcu.



Lakier pozytywnie zaskoczył mnie tym, że w cieniu shimmer jest dalej widoczny. Kolor również prezentuje się bardzo dobrze.


Po dniu noszenia lakieru solo z nudów dodałam mu kropki przy pomocy sondy i białego China Glaze Snow. Niestety nie poczekałam aż biały wyschnie i pod wpływem topa kropki się troszkę rozmazały. Ale tylko troszkę ;)




niedziela, 25 marca 2012

3 w 1

Rozszyfruję tytuł: 3 lakiery w 1 mani ;)
Przy tworzeniu tych paznokci w użyciu były:
- My Secret 121, czyli zwykły czarny kremowy lakier
- azjatyckie pomarańczowe coś, co Ali rozszyfrowała jako Nim N320 (nakładany gąbką, tak by po bokach paznokci prześwitywała czerń)
- nowy top Essence Nail art special effect! topper 08 Night in Vegas - drobne flejsy, które błyskają przede wszystkim na pomarańczowo.
Miłego oglądania ;)



 Zdjęcia w sztucznym świetle.

Wyniki "Szybkiego konkursu"

Szybki konkurs, to i szybkie wyniki ;)


Bardzo ciężko było mi wybrać tylko dwie dziewczyny, bo byłyście bardzo przekonujące. No ale w końcu się udało, chociaż kilkakrotnie zmieniałam zdanie. Teraz będę mieć wyrzuty sumienia, że nie wybrałam innych osób ^^" Szczerze powiem, że każda z odpowiedzi sprawiła, że poczułam potrzebę kupienia każdej z Was po parze lakierów. Niestety jeszcze tak dobrze mi się nie powodzi ;_; Jak kiedyś wygram 30mln w totolotka, to znajdę wszystkie uczestniczki tego konkursu i poszalejemy z zakupami ;)

Pierwsza para lakierów wędruje do


Druga para lakierów idzie do Kamcia2306


Nagroda specjalna za rozwalenie sytemu idzie do Obsession

Żeby przeczytać co dziewczyny napisały wystarczy powiększyć zdjęcia.

Niebawem na moim blogu pojawią się kolejne lakiery do wygrania. 
Obiecuję nie zadawać więcej trudnych pytań ;)

piątek, 23 marca 2012

Milani Hi-Res

Miałam dzisiaj już notki nie dodawać, ale zostałam przez to potępiona na fb. Poddałam się presji społecznej (społeczeństwo składało się z sztuk dwóch) i jednak obrobiłam kilka zdjęć. Wbrew sugestiom pewnej osoby nie są to jednak zdjęcia żadnych sucharów, bo ja się branżą spożywczą nie zajmuję ;)
W ostatnim zakupowym poście kilka osób wyraziło duże zainteresowanie lakierami holograficznymi Milani. Oba zdążyłam już wypróbować, a dzisiaj pokażę Wam Milani - 3D Holographic - 514 Hi-Res. Cuuuudo :D Kocham wszystkie lakiery z holograficznym wykończeniem, a ten plasuje się bardzo wysoko na mojej liście. Maluje się nim bardzo przyjemnie. Po nałożeniu trzech warstw uznałam, że wystarczy. Co prawda pod światło widać smugi, ale kto by na paznokcie pod światło patrzył ;) Nie sprawdzałam jak schnie, tylko użyłam jednego z trzech topów szybkoschnących (wydaje mi się, że Essie Good To Go, ale głowy nie dam ^^"). Zdjęcia robiłam po myciu głowy i całym dniu w pracy. Widać trochę starte końcówki, ale w oczy się to nie rzuca. 

Zdjęcia w sztucznym świetle.
Jak zwykle można powiększać.