sobota, 30 czerwca 2012

Orly Rock Solid

Ciepło, zimno, ciepło, wieje i zimno, upał... a człowiek się męczy >_< Szkoda, że pogody nie można zamawiać ;)
Dzisiaj na paznokciach goszczą trzy warstwy Orly Rock Solid. Jak widać na zdjęciach lakier to szara baza oraz drobny brokat z dodatkiem większych sześciokątów, odbijających światło i migających różnymi kolorami. Malowanie tym lakierem było bardzo przyjemne, schnięcia nie sprawdzałam, tylko od razu nałożyłam warstwę szybkoschnącego topu Poshe.

 


środa, 27 czerwca 2012

Całuśna odblaskowa panterka albo coś koło tego ;)

Miałam już dzisiaj nic nie dodawać, bo padam po całym dniu latania. W dodatku całkiem niespodziewanie spaliłam sobie dzisiaj kark, prawe ramię i prawą stronę twarzy i mam teraz czerwoną prawicę (o ile taki dziwoląg jest możliwy) O.o Piecze mnie to i ogólnie wkurza >_< O czym ja to... a! Miałam zatem nic nie dodawać, ale spojrzałam na licznik notek w czerwcu i zobaczyłam biedną siedemnastkę. Oj to musiał być ciężki miesiąc ^^" Dlatego ostatkiem sił prezentuję Wam kolejny mani. 

Tym razem zaczęłam od dwóch warstw czarnego My Secret nr 121. Do ozdoby postanowiłam użyć folii transferowej, która od zimy leży i się kurzy. Jeżeli jeszcze nie wiecie o co chodzi z folią, to możecie przeczytać TUTAJ moje krótkie wytłumaczenie.
Klejem przy pomocy sondy namalowałam ciapki na lakierze. Klej jest trochę wodnisty, więc trudno było nad nim zapanować. Gdy zrobił się przeźroczysty (czyli odpowiednio wysechł) odbiłam na nim folę o nazwie Red Glitter. Całość utrwaliłam topem Konad. 
Ciągle szukam idealnego topu do folii, bo wszystkie, które mam trochę ją rozpuszczają i psują wzór. Na top Konada, który wydawał mi się niewystarczającym utrwaleniem nałożyłam jeszcze top Color Club. 
Niestety zdjęcia robiłam dopiero następnego dnia, po powrocie z pracy do domu i mani uległ lekkiemu uszkodzeniu. Na środkowym palcu folia razem z topem w jednym miejscu się złuszczyła. Ale na szczęście nie rzuca się to w oczy :)

 


wtorek, 26 czerwca 2012

Holograficzny gradient

Witam Was serdecznie w ten wietrzny dzień. Nie wiem jak u Was, ale ja miałam wrażenie, że mi głowę urwie. Jak tak ma wyglądać lato, to ja dziękuję >_<
Dzisiaj mani z wykorzystaniem czterech holograficznych lakierów Milani, chociaż widać tylko 3. Niestety słońce nie chciało przy robieniu zdjęć współpracować, więc holo mało holo wyszło ;)
Zaczęłam od pomalowania paznokci dwoma warstwami lakieru Milani 509 HD (srebrny). Później gąbką nałożyłam Milani 512 Cyberspace (niebieski), Milani 513 Digital (różowy) i Milani 514 Hi-Res (fioletowy). Nie wiem czemu nie przyszło mi do głowy, że pod wpływem niebieskiego róż może zrobić się fioletowy i kolory mi się zleją, chyba zaćmienie umysłowe XD Całość utrwaliłam oczywiście topem.





niedziela, 24 czerwca 2012

Poshé Fast Drying Basecoat

Dobra baza pod lakier to dla mnie podstawa mani. Powinna przede wszystkim chronić moje paznokcie przed niekorzystnym wpływem lakieru (osłabienie płytki, zabarwienie na żółto). Do tego powinna przedłużać żywotność lakieru i ułatwiać jego rozprowadzanie na paznokciu. 
Na początku mojej lakierowej przygody wypróbowałam kilka różnych baz dostępnych w stacjonarnych drogeriach. Wszystkie wyglądały jak bezbarwny lakier i żadna nie przypadła mi do gustu. Schły za wolno jak na moje potrzeby, a do tego często miałam wrażenie, że przez bazę na kolorowym lakierze robi mi się jeszcze więcej bąbli. 
Na szczęście w Internecie znalazłam dwie bazy, które bardziej mi podpasowały i w sumie mogłabym ich używać do końca życia, ale taki zastój nie leży w moim charakterze. Dlatego, gdy dostałam możliwość testowania produktów Poshé postanowiłam wypróbować również Fast Drying Basecoat. Przez chwilę wahałam się czy nie spróbować Nail Strengthening Basecoat, ale doszłam do wniosku, że moje paznokcie nie potrzebują specjalnego wzmocnienia, za to szybkoschnąca baza przyśpieszy robienie mani.


Przypominam, że w połowie maja otrzymałam od sklepu alphanailstylist propozycję testowania produktów marki Poshé, której zostali właśnie wyłącznym dystrybutorem na Polskę. Strona marki Poshé w Polsce, na której możecie m.in. przeczytać opisy wszystkich produktów i inne informacje ważnie informacje, znajduje się TUTAJ. O produktach możecie przeczytać również TUTAJ i TUTAJ. Kupić to wszystko można TUTAJ.


Opis ze strony marki Poshé w Polsce

"Ten szybko schnący Basecoat utrzymuje piękno Twego manicure poprzez zapewnienie odpowiedniej bazy pod lakier i chroni przed ich przebarwieniem.

Wolny od DBP, toluenu i formaldehydu
Dla naturalnych oraz sztucznych paznokci
formuła nieżółknąca
dostępny w pojemności
14ml (0.5oz) lub 480ml (16oz)"
 
Podobnie jak pozostałe produkty Poshé, top dostajemy w kolorowym kartoniku (tym razem pomarańczowym), na którym w języku angielskim, francuskim i hiszpańskim znajdują się wszystkie informacje o produkcie.

Instrukcja obsługi i skład
(produkt nie testowany na zwierzętach)

Informacja o tym co to jest Fast Drying Basecoat i do czego służy 

Hasła reklamowe ;)

Butelka wygląda dokładnie tak samo jak butelka Super-fast Drying Topcoat. Dla odróżnienia baza ma białą zakrętkę i białe napisy, a top czarną zakrętkę i czarne napisy. Pojemność 14 ml kosztuje w promocji 26,99 zł. Jest też możliwość zakupu uzupełniacza o olbrzymiej pojemności 480 ml w promocyjnej cenie 199,99 zł. 


Z tyłu butelki powtórzono najważniejsze informacje z kartonika.

Testowanie bazy rozpoczęłam 23 maja (nie ma to jak prowadzić notatki ;>) i zastosowywałam ją w prawie 20 mani, więc mogę o niej co nieco napisać ;)

Bazę nakładam zawsze na odtłuszczone paznokcie. Malowanie nią jest bardzo proste i bezproblemowe. Ponieważ jest dosyć rzadka łatwo się ją rozprowadza cienką warstwą. przeważnie wystarczają mi trzy pociągnięcia pędzlem. Nie odnotowałam zalewania skórek.
Baza jest rzeczywiście szybkoschnąca. Po pomalowaniu drugiej ręki spokojnie można zacząć nakładanie kolorowego lakieru, ponieważ lakier na pierwszej ręce już jest suchy. Nałożona na paznokcie wygląda jak bezbarwny lakier. 

Podczas używania tej bazy nie zauważyłam pogorszenia kondycji paznokci. W miarę używania płytka, którą odbarwiłam kilka tygodni wcześniej lakierami Wibo zrobiła się jaśniejsza. Wywnioskowałam z tego, że baza rzeczywiście chroni przez przebarwieniami. 
Jednak nie daje rady ochronić przed wszystkimi lakierami. Niebieski Wibo, który zastosowałam na skittlesowych paznokciach przegryzł się przez nią i odbarwił mi paznokieć na niebiesko (na lewej ręce, na prawej było ok O.o). Dlatego postanowiłam zobaczyć jak sobie poradzą dwie warstwy bazy w starciu z tym nieszczęsnym Wibo Color Power nr 4. Paznokcie wyszły z tego spotkania bez odbarwień, jednak po trzech dniach zauważyłam niewielkie odpryski.

Wszystkie kolorowe lakiery rozprowadzały się na Fast Drying Basecoat bardzo dobrze. Nie zauważyłam na nich żadnych nadprogramowych bąbli. Odpryski zaobserwowałam tylko raz, przy okazji nałożenia podwójnej warstwy bazy (nie wiem czy to przez tą podwójną warstwę, czy zasługa Wibo). Czasem miałam nawet wrażenie, że końcówki później się ścierają, ale mogło mi się tylko wydawać ;)

Podsumowując muszę przyznać, że ta baza pozytywnie mnie zaskoczyła. Do tej pory bazy przypominające z wyglądu bezbarwny lakier sprawiały mi za dużo kłopotów. Używanie tej okazało się bezproblemowe i całkiem przyjemne.

Pozostałe produkty  Poshé, które miałam okazję testować:
- AHA Cuticle Care
- Super-fast Drying Topcoat
 
Bardzo dziękuję Pani Julii ze sklepu alphanailstylist za zaufanie i możliwość przetestowania produktów marki Poshé :)

sobota, 23 czerwca 2012

Do trzech razy sztuka

Dzisiaj trzecia próba mazaka od Essence. W tle dwie warstwy Zoya Skylar. Lakier bardzo przypadł mi do gustu, niebieski złamany szarymi tonami i ożywiający go srebrny glassfleck całkiem dobrze widoczny na paznokciach. Przeważnie mam problem z wymyśleniem czym ozdobić glassfleckowe lakiery, ale tym razem jakoś samo poszło. Użyłam białego perłowego mazaka od Essence, który kupiłam na wyprzedaży. Na niebieskim mazak sprawiał bardziej srebrne wrażenie, ale tym bardziej mi podpasował. Ten jest najbardziej wodnisty z prezentowanych przeze mnie i w sumie nie wiem co myśleć o tej serii. Całość utrwaliłam topem Konad, nic się nie rozmazało.

 


Kajtek nadaje

Cześć Kociaki :D

Korzystam z okazji, że moja pani skończyła przed chwilą lepić pierogi z jagodami i stanowczo odmówiła jakiejkolwiek pracy. Teraz leży i coś ogląda, a ja się zakradłem do Was.
Na pewno się za mną stęskniłyście. Mówiłem mojej Kaśce, że powinna mnie częściej pokazywać.
Ale ona marudzi, że jak da 10 zdjęć lakieru i moje zdjęcie, to wszyscy się mną zachwycają, a nie lakierem.
A czy to moja wina, że jestem taki fajny? 
Uzbierało mi się trochę moich fotek, więc żeby ta maruda się nie czepiała, 
postanowiłem zrobić całego posta o sobie.
Patrzcie zatem i się zachwycajcie ;>








Nie wstydźcie się i powiększcie sobie zdjęcia kliknięciem ;>

To ja się będę zbierał, idę się położyć Kaśce przy nogach.
Jak wstanie będzie dzięki mnie w lepszym humorze i może Wam nawet jakieś paznokcie pokaże, chociaż nie wiem po co ;p

Trzymajcie się Kociaczki

Kajtek :)

piątek, 22 czerwca 2012

Kalejdoskop

Na dzisiejszych paznokciach gości jedna warstwa Kleancolor 168 Metallic Black oraz jedna warstwa frankena, który powstał ze wszystkich flajkowych topów, jakie w domu znalazłam. Kojarzy mi się z kalejdoskopem (kto pamięta z dzieciństwa tubę ze szkiełkami, ten wie o co chodzi ;>).


 I jeszcze wersja w macie.




Dziękuję za uwagę, a teraz idę spać >_<

wtorek, 19 czerwca 2012

Poshé Super-fast Drying Topcoat

Kto lubi siedzieć godzinami i czekać w bezruchu na wyschnięcie pomalowanych paznokci? Jakoś nie widzę rąk w górze ;) Kilka lat temu była to niestety norma, ale na szczęście jakiś czas temu zaczęły pojawiać się bezbarwne lakiery przyspieszające wysychanie. Dla mnie jest to genialny wynalazek i nie rozumiem jak można się przed nim bronić rękami i nogami. Niestety na naszym rynku nie ma jeszcze takiego produktu, dlatego musimy zdać się na marki zagraniczne. Dzisiaj będzie o jednej z nich.


Przypominam, że w połowie maja otrzymałam od sklepu alphanailstylist propozycję testowania produktów marki Poshé, której zostali właśnie wyłącznym dystrybutorem na Polskę. Strona marki Poshé w Polsce, na której możecie m.in. przeczytać opisy wszystkich produktów i inne informacje ważnie informacje, znajduje się TUTAJ. O produktach możecie przeczytać również TUTAJ i TUTAJ (mam nadzieję, że linki dalej działają ;p). Kupić to wszystko można TUTAJ.

 
Z Super-fast Drying Topcoat Poshé miałam już do czynienia parę miesięcy temu. Zamówiłam go w amerykańskim sklepie internetowym, ponieważ szukałam jakiejś alternatywy dla znanego i popularnego Seche Vite. Muszę przyznać, że na początku byłam do niego sceptycznie nastawiona. Po kilku tygodniach używania odstawiłam na półkę z myślą, że jest fajny, ale chyba zostanę przy Seche. Nie mniej jednak gdy nadarzyła się ponowna okazja przetestowania tego topu skwapliwie ją wykorzystałam ;)


"Ten rewolucyjny produkt szybkoschnący Topcoat z formułą wysychania w 5 minut zapewnia wysoki połysk oraz perfekcyjne wykończenie Twego manicure. Niezwykły połysk i brak kurczenia się tego TopCoat, powoduje iż jest on jednym z najlepszych Topcoatów dostępnych w tej branży.

Wolny od DBP, toluen i formaledehyd
formuła nieżółknąca
dostępny w pojemności 14ml (0.5oz), 3,7ml lub 480ml (16oz)"

Podobnie jak pozostałe produkty Poshé, top dostajemy w kolorowym kartoniku, na którym w języku angielskim, francuskim i hiszpańskim znajdują się wszystkie informacje o produkcie.

Instrukcja obsługi i skład
(produkt nie testowany na zwierzętach)

 Hasła reklamowe ;)

Informacja o tym co to jest Super-fast Drying Topcoat i do czego służy

Butelka ma pojemność 14ml i kosztuje w promocji 26 zł. Zaopatrzona jest w czarną zakrętkę i wygodny pędzel, który ładnie rozkłada się na płytce.


Z tyłu butelki powtórzono najważniejsze informacje z kartonika.
Teoretycznie wszyscy powinni już wiedzieć o co chodzi, ale napiszę jeszcze raz, moimi słowami, jak go używać ;)
Po pomalowaniu paznokci kolorowym lakierem (tyle warstw ile Wam potrzeba) należy dokładnie nałożyć na mokry jeszcze lakier warstwę Poshé. I tyle. Po kilku minutach Poshé na wierzchu jest już suche, ale nie można szaleć, bo lakier pod spodem jest jeszcze nieutwardzony.
Utwardzenie całego mani zależy od lakieru po którym malujemy, na jednych trwa to szybciej, na innych dłużej. Jednak nawet w przypadku wielkich uparciuchów Super-fast Drying Topcoat Poshé zdecydowanie ułatwia życie, bo po 10-15 (w ekstremalnych przypadkach po 30 minutach) można iść coś robić. Oczywiście jeszcze bez szaleństw typu zmienianie koła czy naprawianie armatury, ale herbatę, demakijaż czy inną średnio ryzykowną dla mani czynność można zrobić bez żadnego śladu na paznokciach. Po kolejnych 15-20 minutach można w zasadzie zapomnieć, że się mani robiło ;)

Podczas używania topu Poshé zauważyłam, że na niektórych lakierach podczas malowania powstają smugi (wygląda to tak, jakby kolorowy lakier usiłował wymieszać się z bezbarwnym topem). Najlepsze rozwiązanie dla mnie to poczekać minutę czy dwie między nałożeniem ostatniej warstwy kolorowego lakieru a warstwy topa. Niektóre lakiery są po prostu zbyt podatne na mazanie po nich mokrym pędzlem ;)

Parę linijek wcześniej pisałam, że top należy nałożyć dokładnie. Oznacza to, że trzeba nim pokryć całą powierzchnię kolorowego lakieru, najlepiej malując "na zakładkę". Niestarannie nałożenie szybkoschnącego topu kończy się tak jak na zdjęciu poniżej. Specjalnie źle pomalowałam ten jeden paznokieć na tę okoliczność ;>




I na tym mogłabym zakończyć recenzję, gdyby nie pytanie nurtujące wiele dziewczyn. Jak wypada Poshé w porównaniu z Seche Vite?
Muszę przyznać, że Poshé jest mniej denerwujące ;) Wyliczę kilka rzeczy:
- jest rzadsze niż Seche (chociaż i tak jest gęste ;p),
- gdy dochodzimy do połowy butelki jest gęstsze niż na początku, ale nie utrudnia to wcale malowania, tymczasem Seche zaczyna się już ciągnąć,
- nakłada się cieńszą warstwą, więc powinien być bardziej wydajny,
- nie powstają w nim irytujące pęcherzyki powietrza, podczas gdy mocno zagęszczone Seche nakładane na któryś z kolei paznokieć może takie bąbelki na płytce zostawiać,
- o wiele łatwiej nim pomalować dokładnie paznokcie bez efektu ściągnięcia lakieru (przynajmniej mi to o wiele lepiej wychodzi),
- nie zauważyłam po dniu czy dwóch noszenia zarysowanej powierzchni (przy Seche czasem powierzchnia jest dosyć mocno porysowana).
Niewątpliwie schnie parę minut dłużej niż Seche Vite, ale szczerze Wam powiem, że robiąc mani prawie tego nie zauważam.

Należy się Wam jeszcze wyjaśnienie dlaczego za pierwszym razem po kilku tygodniach (czyli po dojściu go połowy butelki) wylądował na półce. Nie wiązało się to wcale z właściwościami topu Poshé. Z moim tempem zmieniania mani, taka mała butelka to kropla w morzu potrzeb. Kupowanie małych butelek jest dla mnie zdecydowanie nieekonomiczne, a za shipping dużej uzupełniającej butli musiałabym zapłacić jak za zboże :/ Dlatego bez żalu wróciłam do Seche, które też lubię i bez większych problemów można było kupić sobie zestaw z butlą do uzupełniania.
A teraz mam zagwozdkę co zrobić, bo Seche mi się kończy. Na alphanailstylist jest też butla uzupełniająca Super-fast Drying Topcoat Poshé. Ale ma aż 480ml i kosztuje w promocji 299zł >_< Dużo jak na jeden raz, ale pewnie nawet przez rok bym nie zużyła, więc na długo odpadłoby martwienie się o top XD 
Oj nie wiem, nie wiem... ;)

Pozostałe produkty Poshé, które miałam okazję testować:
- AHA Cuticle Care
Fast Drying Basecoat

niedziela, 17 czerwca 2012

Zoya Ivanka

Tym lakierem jakiś czas temu byłam kuszona na kilku blogach. Nie ja jedna zresztą ;) Planowałam kupić, ale ostatecznie zrezygnowałam. Może ktoś mi wytłumaczy czemu? ;_;
Na paznokciach mam trzy warstwy ślicznego lakieru Zoya Ivanka. Własność Ali (kusi mnie, żeby sobie zostawić ;>). Taki bardziej bożonarodzeniowy lakier, ale w lecie też się go przyjemnie nosiło. Malowanie w porządku, schnięcia nie sprawdzałam, od razu potraktowałam go szybkoschnącym topem Poshe.

 Zdjęcia przy zachmurzonym niebie.
Mam wrażenie, że aparat trochę kolor przekłamał, ale może to mój monitor ;)