piątek, 5 lipca 2013

Malowanie na zakładkę

Jakiś czas temu (nieprzyzwoicie długi czas temu, żeby być szczerą ^^") little frog poprosiła mnie o tutek jak malować paznokcie na zakładkę. Wspominałam o tym przy okazji jakiegoś posta, ale chyba trochę mętnie, więc pomyślałam, że mogę opisać to porządniej. A nóż, a widelec komuś jeszcze się przyda :>

Malować na zakładkę zaczęłam mniej więcej wtedy, gdy zaczęłam używać Seche. Jeżeli robiłabym mani bez topu wysuszającego, o którym wiem, że nie obkurcza lakieru, to zakładkę bym sobie raczej darowała. Chociaż w sumie tak mam już zakodowane malowanie paznokci w ten sposób, że pewnie niechcący bym zakładki jednak porobiła XD

Uprzedzam od razu, że takie malowanie ma swoje dobre i złe strony, które postaram się wymienić.

++ Pomalowane tak paznokcie ładnie wyglądają na zdjęciach, szczególnie jak są one robione zaraz po utwardzeniu się mani.

++ Z moich doświadczeń wynika, że taka metoda najlepiej ogranicza obkurczanie się lakierów na końcach paznokci podczas stosowania Seche/Poshe. 
Porzućcie jednak nadzieję, żelki wszelkiej obkurczają się nieprzyzwoicie często niezależnie od tego jak Seche/Poshe się nałoży (chociaż są pozytywne wyjątki od tej reguły). Taki ich urok ;)

+ Wiele mani zaczyna mieć wytarte końcówki z dniowym opóźnieniem.

- Na niektórych lakierach może to powodować niestety odpryskiwanie lakieru (na szczęście są to baaardzo rzadkie przypadki, przynajmniej u mnie).

- - Nie wygląda to pięknie, jeżeli patrzy się na paznokcie od spodu (w pracy mi to trochę przeszkadzało na początku, ale już się nauczyłam nie pokazywać ludziom rąk od spodu ;>)

- (?) Zakładka po jakimś czasie może zacząć się złuszczać, co wygląda trochę jak złuszczające się płatki kocich pazurków (mi to wcale nie przeszkadza, ale niektórym może się nie podobać).

- Przy zmywaniu paznokci trzeba pamiętać o oczyszczeniu "spodów".

Niby minusów mi wyszło więcej, ale dwa pierwsze plusy dla mnie rekompensują wszelkie niedogodności.

No to teraz jak to wygląda. Podejrzewam, że malując na zakładkę można to zrobić na różne sposoby, pokażę oczywiście jak ja to robię. Nie jest to jedyny słuszny i prawidłowy sposób więc się nie przejmujcie za bardzo. Ale na mnie działa bardzo dobrze :)

1. Najpierw przygotowuję paznokcie do mani, co darowałam Wam na zdjęciach. Standardowo piłuję co trzeba (o ile trzeba), ale tym razem sobie darowałam, bo za chwilę i tak paznokcie szły do totalnego skrócenia. Odtłuszczam  płytkę i nakładam bazę. 

2. Tutaj zaczyna się mani "właściwy", czyli nakładanie lakieru kolorowego.


Zaczynam od nabrania niewielkiej ilości lakieru na pędzel, którym przejeżdżam po krawędzi paznokcia. Idealnie mi to nigdy nie wychodzi, ale też za bardzo się nie staram ;) Grunt to nie zalać sobie całego spodu paznokcia, co przy krótkich jest niezłym wyzwaniem.

Po pomalowaniu wygląda to tak jak na zdjęciu powyżej. Można zauważyć, że nie pomalowałam całego brzegu. Wydaje mi się to niepotrzebne, w dodatku jak nic, pobrudziłabym przy tym opuszki.

3. Bez ociągania zabieram się za malowanie całego paznokcia.

Tak wygląda paznokieć "z lotu ptaka" po zrobieniu zakładki ;> Jeżeli lakier wyschnie, to może zrobić się na płytce nieestetyczna krawędź, trudna czasem do zamaskowania. Dlatego bez zbędnych przerw trzeba nałożyć pierwszą warstwę kolorowego lakieru.

Jakby kogoś to interesowało, to zdradzę, że czerwony lakier to Sensique Strong & Trendy Nails nr 144 , o którym pisałam parę dni temu.


4. Krok oczywisty chyba, ale lepiej napiszę: w tym miejscu trzeba powtórzyć etapy 2 i 3 na kolejnych paznokciach ;p

5. Teraz nudy, czyli nakładanie kolejnych warstw kolorowego lakieru na wszystkie paznokcie.

Mówiłam, że nudy? ;p Dodam tylko, że w tym kroku nigdy nie robię zakładek, bo tylko pogrubiłoby to krawędź paznokcia i mogłoby obniżyć zdecydowanie trwałość mani.

6. Pora na top, czyli w moim przypadku Poshe.

 (sorrki za ostrość zdjęcia, ale aparat stwierdził, że tło jest ciekawsze ^^")
Po kilku minutach (trzeba wyczuć nałożony wcześniej kolorowy lakier) można zabrać się za powtórzenie etapu 2 i 3, tylko z wybranym topem (Seche lub Poshe). Zwykle nakładam go trochę szczodrzej niż nakładałam lakier, żeby mieć pewność, że cała krawędź jest dobrze przykryta.

7.  Od razu zabieram się za malowanie całego paznokcia Poshe.

Ten fragment przeważnie mnie dobija, bo zawsze mam wrażenie, że idealnie nałożyłam top, pokrywając cały kolorowy lakier, a później się okazuje, że jednak nie i gdzieniegdzie poobkurczało. Ale za to końcówki mam idealne. No chyba, że to był żelek ;)

KONIEC

Jak przyjdą Wam do głowy jakieś uwagi albo pytania, to się nie krępujcie. Chętnie uzupełnię tutka :)





67 komentarzy:

  1. ja zawsze robię zakładkę po pomalowaniu płytki, następnym razem spróbuję na odwrót :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli malujesz paznokieć, a na końcu dopiero zakładka? Nie robi ci się "wzgórek" na czubku paznokcia, jeżeli masz do czynienia z jakimś szybciej wysychającym lakierem? Ja się boję, że tak wolno płytkę maluję, że mi się później ładnie nie zleje ;)

      Usuń
    2. Ja tak samo, najpierw kolor, potem zakładka ^^ nie muszę pędzla specjalnei maczać i wycierać. Nie zrobiła mi się bułka ani razu ;)

      Usuń
    3. Ja też robię zakładkę dopiero po pomalowaniu :D

      Usuń
    4. elf__ widzę, że dążysz do zminimalizowania wysiłku za wszelką cenę ;>

      Usuń
    5. bo taki leniwiec ze mnie ;p

      Usuń
  2. A ja zawsze o zakładkach zapominam :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na początku bardzo często zapominałam, ale jak widać, można pewne nawyki tak zakorzenić, że nie da się ich później pozbyć XD

      Usuń
  3. Nie robię zakładek bo mnie denerwuje lakier pod spodem paznokci. Brzydko to wygląda i tylko zachęca do skubania :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zakładek nie robię.... na razie. Poczekam, aż mi troche paznokcie podrosną, bo przy obecnej długości jak w banku zaciapałabym całe opuszki.
    Tak w ogóle to świetny tutek - wszystko jasno opisane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama mam teraz krótsze i już kilka razy zalałam. Na szczęście Poshe, a nie kolorowym, to łatwiej usunąć ;)

      Usuń
  5. W Uk w przeróżnego rodzaju programach często malowali z zakładką właśnie, ja jakoś nigdy tego nie robię. Olej-ujesz paznokcie, czy masz taki naturalny "przyrost" pod paznokciem???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturalny od dziecka >_< Od czasu do czasu na którymś palcu niechcący mi się podważy skórka i muszę ją mechanicznie usunąć, ale później wraca do stanu pierwotnego. Tylko na serdecznych i małych nie mam przyrostu.

      Usuń
  6. Tzn. pkt 2 = 6 a pkt 3 = 7 tylko zamieniamy lakier na Poshe? Bo się trochę zmotałam i najpierw zrozumiałam, że po lakierze malujesz brzeg za pomoca Poshe, potem cały paznokieć zwykłym topem, a potem na to Poshe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że to ładnie i prosto wytłumaczyłam XDXDXD
      top=Poshe, tylko nie chciałam w kółko tą nazwą walić, no bo w końcu jakby nie było Poshe to jest top XD
      I zgadza się 2 = 6 i 3 = 7, co może niektórych dziwić pod względem matematycznym ;)

      Usuń
  7. ja zakładki nie robię, aż tak nie obkurcza mi brzegów, gorzej przy skórkach ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwieczny problem :/ Ale jak "zahaczysz" choćby minimalnie Seche (albo Poshe) o goły paznokieć, to ci się nie obkurczy. Z tym, że to wyklucza malowanie zaraz przy skórkach >_<

      Usuń
  8. fajny instruktaż, ja mam za krótkie paznokcie, ten kolor lakieru jest cudowny kocham taką czerwień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kocham, chociaż rzadko noszę, bo czuję się w niej zbyt elegancko ;)

      Usuń
  9. a ja zakładki na końcu zawsze robię po wcześniejszym pomalowaniu płytki :>
    też mnie wkurza to iż mimo staranności w nakładaniu SV tak by nie porobić przerw pomiędzy skóra i tak się skubany poobkurcza :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest rozwiązanie bardzo proste: pozalewać skórki Seche XD

      Usuń
    2. ale Cię dziś nosi :P
      weż już nie mędrkuj lepiej bo nic dobrego z tego nie wyniknie :D

      Usuń
    3. Powiedziała co wiedziała ;p

      Usuń
  10. czasem maluję tak paznokcie, ale zazwyczaj zapominam... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku też zapominałam, ale już mi w nawyk weszło ;)

      Usuń
  11. ...a nie masz takiego okropnego uczucia przyklejania się paznokcia do opuszki paltza [przez Poshe]?

    [chciałam pors/c/he napisać]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mam, jak zaleję opuszek, ale staram się tego unikać :>

      Może być i porsche :D

      Usuń
    2. U mnie sytuacja odwrotna :D - kiedyś tego próbowałam, oczywiście na chłopski rozum, ciut inaczej niż ten prawidłowy, proponowany przez Ciebie, ale poza kilkoma udanymi - za każdym razem ZALEWAŁAM [oczywiście opuszek, nie żebym miała upodobanie w zalewaniu, o nie nie, nie to nie to, no] - i nie praktykuję tego zazwyczaj.

      Usuń
    3. A może to podświadomość Ci sugerowała, żebyś jednak zalała robaka/ ;)

      Usuń
  12. Też robię zakładki tylko w odwrotnej kolejności. Może faktycznie dobrym pomysłem jest pomalowanie końcówek na początku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz kiedyś sprawdzić i powiedzieć co Ci się bardziej podoba :D

      Usuń
  13. Ja zawsze zapominam o tych całych zakładkach i dopiero po pomalowaniu paznokci sobie przypominam że zapomniałam ;p Ale nic, jutro maluję pazury i mam nadzieje tym razem nie zapomnieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja się przyznam bez bicia, że pierwszy raz słyszę o malowaniu na zakładkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się o nim pierwszy raz na jakimś vlogu dowiedziałam. Człowiek uczy się całe życie :)

      Usuń
  15. Nigdy tak nie malowałam paznokci. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje sposoby i przyzwyczajenia ;)

      Usuń
  16. A ja nigdy jeszcze nie robiłam zakładek ;)
    chyba czas spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie robiłam zakładek bo nigdy moje paznokcie nie są dlugie:( Taka ich uroda ze są tak miekkie że rwą się jak papier:( Masz piękne paznokcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu to szkoda paznokci :( Używasz jakiś odżywek utwardzających, czy dałaś sobie spokój?

      Usuń
  18. Kolejnym minusem jest fakt, że trzeba mieć naprawdę długie paznokcie na zastosowanie tego sposobu. Pomysł ogólnie bardzo ciekawy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie trzeba mieć bardzo długich paznokci. Moje teraz mają długość mniej więcej 2 mm i dalej maluję na zakładkę. Tylko robię to uważniej, bo łatwiej spód paznokcia zalać :)

      Usuń
  19. Ja zawsze o tym zapominam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez pierwszych kilka miesięcy też często zapominałam XD

      Usuń
  20. Z reguły mam tak jak ty na końcu- jestem pewna że nałożyłam aż nadto topu, a tu się okazuje że jednak nie i lekko mi się lakier obkurczył :( no i końcówki- nawet jak robię na zakładkę nieraz potrafią mi się skurczyć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zakładkę robisz i kolorowym i topem? Przez jakiś czas malowałam bez robienia zakładek kolorem i lakier się przesuwał. Poza tym na niektóre lakiery, te z żelkową bazą nikt chyba nie da rady >_<

      Usuń
  21. jejku, ale roboty... a mi nigdy, ale to nigdy Seche nie obkurczył końcówek, może dlatego, że zawsze nakładam go kilka lub kilkanaście nawet minut później - traktuję go bardziej jako nabłyszczacz niż wysuszacz... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie nakładam Poshe/Seche od razu, czekam zawsze trochę, ale niektóre lakiery obkurcza mi i po kilku minutach, wiadomo, zależy od lakieru. Jak czekasz kilkanaście minut, to Ci Seche później nie schodzi z lakieru? Pamiętam, że kilka razy mi się najzwyczajniej w świecie złuszczył, bo nie związał się z kolorowym lakierem.

      Usuń
  22. Nie używałam nigdy Poshe ani Seche.. na ile szybciej paznokcie są suche? maluje r warstwy koloru (nie czekając aż wyschną i na to zaraz wysuszacz? nie interesowałam się nimi, bo właśnie naczytałam się o obkurczaniu itp.. więc mi się odechciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po mniej więcej 10 minutach od nałożenia Poshe czy Seche paznokcie są suche, co najwyżej jeszcze kilkanaście minut na utwardzenie czekają, więc lepiej nie szaleć. Wszystko zależy od tego jak gruba jest warstwa kolorowego lakieru no i od jego właściwości. Raz trafiłam na taki lakier, który wcale nie chciał wysychać, a z pomocą Seche wysechł z wierzchu, a w środku nie utwardził się jeszcze przez ponad godzinę.

      A stosuje się to na niewyschnięty jeszcze lakier. Z tym, że tu też jest różnie. Ja przeważnie robię tak:
      1. baza - czekam aż wyschnie całkiem (moje bazy szybko schną ;>)
      2. pierwsza warstwa kolorowego lakieru - jeżeli jest całkiem kryjąca, to odpuszczam Poshe/Seche, jak całkiem wyschnie daję jakiś zwykły top, żeby lakier mi się nie ścierał i nie zostawiał śladów na papierach, jeżeli lakier nie kryje, to czekam aż trochę podeschnie
      3. druga warstwa, a jak trzeba to i trzecia (przed nałożeniem trzeciej nie czekam aż mani całkiem wyschnie, ale też nie nakładam od razu)
      4. Warstwa Poshe. I tu zaczyna się mały problem, bo tych topów nie powinno się dawać na wyschnięty lakier (może się później top złuszczać). Ale też jak się da na zbyt mokry lakier to można popsuć mani, bo porobią się smugi. Ja czekam przeważnie parę minut, aż lakier zacznie wydawać się suchy (chociaż nie jest) i daję Poshe.

      Wydaje się to wszystko skomplikowane, ale można ogarnąć. Po kilku razach człowiek przestaje myśleć co robi ;)

      Usuń
    2. po kilku razach na pewno:) dziękuję za wyczerpującą odpowiedz.. przy dwójce dzieci i moim malowaniu paznokci na raty taki przyspieszacz ułatwiłby życie:D chociaż ostatnio kupiłam wysuszaczo nabłyszczacz od My Secret i byłam bardzo zdziwiona.. po 3 kropelki na końcową mokrą wastwę i po 2 minutach można sobie puać i się nie klei.. plastyczny jest też dużo krócej.. więc zastanawiam się na ile lepsze są te lakiery o któych piszesz.

      Usuń
    3. Ja mam takie kropelki od orly i i tak wolę top. Jego dodatkową zaletą jest zabezpieczenie lakieru, co dla mnie jest niezbędne w pracy. Kiedyś ciągle na papierach zostawiałam kolorowe krechy po lakierze, teraz tego nie mam ;)

      Usuń
    4. To prawda.. też nazostawiałam już tych śladów sporo:) kropelki dawalam na top.. ale to podwójna robota w sumie. Ja w końcu nie będzie mi szkoda pieniązków, to na pewno zainwestuję w porządny wysuszacz:)

      Usuń
  23. Ciekawy sposób :) pierwszy raz widzę coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co potwierdza powiedzenie, że człowiek uczy się przez całe życie ;)

      Usuń
  24. Pożyteczny wpis. Próbowałam robić zakładkę i robiłam to przy każdej warstwie lakiery i robiła się taka nieestetyczna bułka na paznokciu, teraz wiem co poprawić

    OdpowiedzUsuń
  25. Maluję tak samo i zgadzam się, że lakier wolniej odpryskuje :) Fajnie to wytłumaczyłaś i świetny ten lakier!

    OdpowiedzUsuń
  26. Tak, trzeba mieć długie pazokcie i wcale tu nie mowa o białej płytce, która wystaje/którą piłujemy. Ja mam bardzo krótkie paznokcie i jak rosną, to ledwo wystają, więc u mnie taki pomysł z góry odpada. Swoją drogą ja nie za bardzo rozumiem tę całą ideę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nigdy nie próbowałam,może czas zacząć ;> ?

    OdpowiedzUsuń
  28. ja to nigdy nie maluję pazurków na zakładkę gdyż nie podoba mi się jak to wygląda od spodu :P

    OdpowiedzUsuń
  29. Muszę wypróbować na swoich pazurkach - może to pomoże :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :) Każdy sprawia mi wielką radość i mobilizuje do dalszej pracy.
Jednocześnie proszę o nie umieszczanie w komentarzach zaproszeń na swoje blogi, rozdania i innych reklam. Wszelki spam zostanie usunięty, więc szkoda Waszego czasu.