niedziela, 29 września 2013

Wbrew pozorom to nie pękacz

Mam mieszane uczucia do tego mani. Całkiem fajnie mi się go nosiło, ale na zdjęciach wyszedł tak sobie i za bardzo przypomina mi lakier pękający, żebym była zadowolona. 
Do wykonania mani użyłam folii transferowej. Jeżeli nie wiecie co to jest i jak się to stosuje, to zapraszam do TEGO posta.
Czerń ze srebrnymi drobinkami to jedna warstwa Kleancolor 168 Metallic Black. Gdy lakier się utwardził nałożyłam na niego klej, ale nie pokryłam całej płytki, tylko niektóre miejsca. Poczekałam aż klej zrobi się przezroczysty i odbiłam na nim folię. Poczekałam jeszcze trochę aż klej pod folią bardziej wyschnie i nałożyłam warstwę Sally Hansen Insta-Dri. Niestety top trochę zmienił wygląd folii. Ciągle szukam ideału pozostawiającego folię bez najmniejszej zmiany.




 Zdjęcia przy zachmurzonym niebie


poniedziałek, 23 września 2013

Howl You Doin

Gdy zamawiałam China Glaze Howl You Doin miałam mieszane uczucia. Z jednej strony na krążku, który CG dają jako "próbnik" wyglądał obłędnie, a z drugiej te kółeczka robią komputeowo i nigdy nie wyglądają tak jak lakier. Przeważyła jednak ciekawość, nazwa i to, że pochodził z kolekcji Monsters Ball (takie moje małe zafiksowanie na kolekcje haloweenowe). Gdy wyciągnęłam lakier z paczki zrobiłam wielkie "OOOOO", jednak z ostateczną oceną poczekałam do malowania.
Howl You Doin to fioletowa baza z całą masą drobnego brokatu w kolorze granatowym i pomarańczowym (albo miedzianym jak kto woli). Najważniejsze, że na paznokciach drobinki widać i lakier robi się przez to wielowymiarowy. Do pełnego krycia potrzebowałam dwóch warstw.
W ramach ozdoby postanowiłam zastosować naklejki, których mam w domu od groma i trochę ;) Nie bardzo chciały się trzymać, ale po dwóch warstwach bezbarwnego topu nie miały nic do gadania ;>





Zdjęcia w słońcu:




 Zdjęcia w cieniu:


niedziela, 22 września 2013

You drive me... jelly?

Będzie duużo pisania. Ale dla równowagi zdjęć też trochę będzie ;)
Pokazując Wam moje dwa żelkowe nabytki China Glaze z kolekcji Sunsational mówiłam, że ponoć kiepsko kryją, ale widziałam w necie, że można je wykorzystać dzięki temu do robienia ciekawych rzeczy. No i postanowiłam te ciekawe rzeczy wypróbować na sobie.
Na początek poszedł gradient robiony bez żadnych gąbek i innych dodatkowych sprzętów. Zaczęłam od nałożenia dwóch warstw China Glaze You Drive Me Coconuts. Poczekałam aż lakier trochę się podsuszy i od połowy paznokcia dołożyłam mu cienką warstwę China Glaze Are You Jelly? starając się, by fioletowa krawędź nie była równa. W sumie nałożyłam trzy cienkie warstwy Are you jelly? kolejne zaczynając coraz bliżej końcówki paznokcia. W międzyczasie doszłam do wniosku, że widzę prześwity w You Drive Me Coconuts, więc dołożyłam mu warstwę, tak mniej więcej do połowy paznokcia, przy okazji wygładzając przejście między kolorami.
Jak to czytam, to brzmi bardzo pracowicie, ale wbrew pozorom nie było wcale skomplikowane i szło szybko. A w dodatku skórki zostały czyste! Gdy doszłam do wniosku, że starczy już kolorowych lakierów nałożyłam warstwę Poshe dla wyrównania i przyspieszenia wysychania. 
Zrobiony w ten sposób gradient nie był idealny, ale i tak chciałam dać na niego stemple. 
Do stemplowania użyłam nowego nabytku, czyli płytek Pueen, które mam dzięki wspólnym zakupom z Yasinisi (dziękuję :*). Na pierwszy ogień zdecydowałam się na płytkę nr 33. Czarny lakier to Wibo Express Growth 34. Na zakończenie utrwaliłam wzór bezbarwnym topem.












sobota, 21 września 2013

I jak się Wam podoba?

Od jakiegoś czasu miałam ochotę zmienić szablon bloga i wreszcie się udało. Ufffff...

Nie do końca jestem zadowolona, bo chciałabym np. mieć większe odstępy między gadżetami, inne przyciski, czcionkę i jeszcze parę rzeczy (że nie wspomnę o nagłówku, za który od roku się zabieram). No ale na początku pracy zapowiadało się, że nic z tego zmieniania nie będzie, więc i tak pójdę spać z uczuciem, że odwaliłam niezłą robotę ;)

Tylko chciałabym jeszcze wiedzieć co Wy o tych zmianach myślicie. Chętnie dowiem się jak to wygląda z Waszej strony i czy teraz ładuje się Wam mój blog lepiej, gorzej czy może nie widzicie żadnej różnicy ;)


Żeby nie było, że tak post bez zdjęcia za ozdobę będzie dzisiaj robił Kajetan ;)

piątek, 20 września 2013

Bat My Eyes

Uwielbiam halloweenowe kolekcje od China Glaze. Zawsze znajdę w nich coś dla siebie i oczywiście tak było i z tegoroczną kolekcją Monsters Ball, z której mam już dwa lakiery. 
Dzisiaj pokażę ten, który od razu skojarzył mi się z jesienią, czyli China Glaze Bat My Eyes. Lakier to czarna baza z oktylionem małych, malutkich i maciupeńkich złotych drobinek oraz garści miedzianych pasków. Przez nagromadzenie cząsteczek lakier jest gęsty i ciężko się nim operuje przy skórkach, ale da się go opanować. Do pełnego krycia potrzebowałam dwóch warstw. Żeby ładniej wyglądał i szybciej wysechł dodałam mu warstwę Poshe. Zmywałam z folią aluminiową.



środa, 18 września 2013

Party Fowl

Odkąd zobaczyłam lakiery o wykończeniu "piórkowym" twierdziłam, że one nie dla mnie. Na zdjęciach mani w necie nigdy mi się nie podobały, ale w butelkach ciągle kusiły. Postanowiłam w końcu wypróbować na sobie i dalej nie wiem co myśleć ;p W skrócie: z bliska nie bardzo, a z daleka świetnie ;) 
Dzisiaj efekty pierwszej próby. Zaczęłam od nałożenia grubszej warstwy Orly Boho Bonnet z kolekcji Hope & Freedom Fest, żeby nie martwić się o krycie piórkowca. Poza tym miałam nadzieję, że dzięki temu mani łatwiej się będzie zmywać ;) China Glaze Party Fowl z kolekcji On the Horizon potrzebował dwóch warstw, żeby w miarę równo pokryć paznokcie. Po pierwszej warstwie na niektórych miałam mniej pasków niż na innych, więc nie było nawet mowy, żebym tak to zostawiła. Żeby wyrównać powierzchnię płytki dołożyłam mani jeszcze porządną warstwę Poshe.
Zmywałam metodą z folią aluminiową.


wtorek, 17 września 2013

Zwierzyniec

Coś mnie ostatnio wzięło na zwierzęce motywy, ciekawe kiedy mi przejdzie ;)
W tym mani postawiłam na srebro i czerń, które zawsze do siebie pasują. 
Srebro to  China Glaze Gossip Over Gimlets z kolekcji Autumn Nights. Nie jest to do końca srebrny lakier, bo pływają w nim złote czy może raczej miedziane drobinki. Na paznokciach widać je tylko z bliska, ale sprawiają, że lakier przestaje być jednowymiarowy. Do pełnego krycia potrzebowałam dwóch cienkich warstw.
Czerń to China Glaze Liquid Leather z serii Patent Leather, która jest już u mnie od dłuższego czasu i wreszcie doszła do takiej konsystencji, że dałam radę uzyskać pełne krycie przy pomocy jednej grubszej warstwy ;)
Panterkę wymalowałam białą i czarną farbą akrylową, zebro-tygrysa Gossip Over Gimlets.  Całość utrwaliłam warstwą Poshe.



poniedziałek, 16 września 2013

Piaskowa zebra

W sumie to nie wiem jak zacząć, więc przejdę do sedna ;p
Ciemniejszy lakier to Golden Rose Holiday 58, jaśniejszy to Golden Rose Holiday 62. Pomyślałam, że ładnie będą razem wyglądać, więc pomalowałam dwa paznokcie każdej dłoni ciemniejszym, a resztę jaśniejszym. Jednak jakoś mi się takie połączenie nie widziało, więc postanowiłam połączyć oba kolory dodając niektórym paznokciom zebrę. Trochę żałuję, że na kciuku nie namalowałam zebry najpierw białą albo różową farbką, a dopiero później lakierem piaskowym, ale i tak wyszło fajnie ;)


niedziela, 15 września 2013

Lakierowe BOXy - wrześniowa paczka

Co prawda nie skończyłam recenzować sierpniowej paczki (został mi utwardzacz, który wytrwale testuję), ale już mam do pokazania paczkę wrześniową. Od razu informuję, że jest to paczka czwarta i zarazem ostatnia. Trochę smutno mi będzie bez comiesięcznej niespodzianki ;)

Tym razem paczkę przygotowała B. z bloga B for Beautiful Nails. Dobrze pamiętacie, że była ona jedną z testerek, ale jak widać postanowiła zmienić stronę i załatwić paczuchę do testowania. 
I bardzo dobrze, że to zrobiła, bo wreszcie trafiła do mnie firma, której nigdy na oczy nie widziałam. Jest to Diadem, który z tego co pisała nam B. stawia na małe drogerie. U mnie w mieście jest cały jeden sklep tego typu (pewnie dlatego, że reszta nie obroniła się przy Rossmannie i Naturze) i niestety tej firmy tam nie widziałam, ale kto wie może też się ich produkty tam pojawią ;) Sprawdźcie u siebie, bo sądząc po tym lakierze, który już mam na paznokciach ich produkty do paznokci zapowiadają się nieźle. Paleta z tego co widziałam w Internecie nie jest jeszcze tak zróżnicowana jak lubię, ale się rozwija i można znaleźć w niej bardzo ładne kolory :)
 
Dobra, koniec obowiązków piśmienniczych, pora na zdjęcia. Z okazji ostatniego boxa Kajtek postanowił się przyłączyć do sesji. Zobaczcie co nam z tego wyszło i co znalazłam w paczce :]

 [Kajtek przejmuje klawiaturę]
Czołem Kociaki! Wreszcie dorwałem się do klawiatury!
Kto za mną tęsknił? Ręka do góry :D
Postanowiłem wcisnąć się w kadr, bo Kaśka ostatnio mało się mną na blogu chwali.
Ale jej to wybaczam, bo robi mi reklamę na Instagramie ;)

Jak widzicie Kaśka znowu paczkę dostała. 
Zapach nawet ciekawy, więc postanowiłem się zainteresować.

sobota, 14 września 2013

Klasyczne połączenie

Są takie lakiery, których nazwy w głowach lakieroholiczek zakorzeniły się już chyba na zawsze, niezależnie od tego czy są ich obiektem pożądania czy też nie. Po prostu od razu wiemy co to za osobnik ;) MaxFactor Fantasy Fire jest dla mnie jednym z takich właśnie lakierów. Kiedyś dostępny tylko zagranicą, w końcu trafił do Rossmanna i przez jakiś czas ciężko go było upolować, teraz już nie ma z tym raczej żadnych problemów. Teoretycznie jest to lakier samodzielny, ale moim zdaniem nakładany na coś granatowego przechodzi do zupełnie innej ligi i tego się będę trzymać. Z tego co widziałam w Internecie najczęściej nakładany jest na Barry M 312 Indigo i w takim wydaniu zaprezentuję go dzisiaj. Na paznokciach widać dwie warstwy Fantasy Fire na dwóch warstwach Indigo. Całość pokryta warstwą Poshe, bo cierpliwość przy czekaniu na wyschnięcie mani to nie jest moja mocna strona ;p
Zdjęć jest od groma i trochę, bo nie mogłam się zdecydować przy wybieraniu, a i tak się mocno ograniczałam ;p Na zakończenie mrożący krew w żyłach film z mani zmieniającym kolor. Mrozi krew w żyłach głównie przez jakość ;) Jakby ktoś miał problem z błędnikiem, to nie polecam oglądać, bo można się choroby morskiej nabawić ;p
No to miłego oglądania :]

Zdjęcia w słońcu:


niedziela, 8 września 2013

Lakierowe BOXy: Paese - Mineralna baza wygładzająca

Praca mi się na głowę zwaliła i czarno widzę prowadzenie bloga. Jak ja to robiłam w poprzednich latach? O.o

Na szczęście jest niedziela i udało mi się wygospodarować chwilę na napisanie recenzji Mineralnej bazy wygładzającej od Paese.

Bazę dostajemy w kartoniku, na którym m.in. opisano jej działanie i skład.

Niestety nie znalazłam bazy w Internetowym sklepie Paese, ale wszystkie odżywki kosztują tam po 15,90 zł, więc podejrzewam, że baza powinna być w tej samej cenie.

wtorek, 3 września 2013

Barry M 312 Indigo

Dzisiaj "tylko" swatch i to w dodatku nieplanowany ;) Barry M 312 Indigo to podstawa mani, który będę Wam jako następny pokazywać, ale postanowiłam zrobić dla niego osobny post, bo jest to dokładnie taki granat jak lubię. Nie za ciemny, nie za jasny, w sam raz. Co prawda po butelce spodziewałam się czegoś bardziej intensywnego, ale to nie pierwszy raz, gdy butelka i efekt na paznokciach nie idą w parze ;)
Do pełnego krycia potrzebowałam dwóch warstw. Schnięcia nie pamiętam, nie zapisałam sobie ;p Ale na zdjęciach jest sam Barry M, bez wspomagaczy, więc nie było chyba złe ;) Płytki nie odbarwił, ale jak zwykle używałam bazy.