poniedziałek, 31 marca 2014

Bądź przeklęty aparacie ;p

Od razu napiszę, że aparat mi przekłamał kolory i jakoś nie mogłam dojść z nimi do ładu, chociaż próbowałam. Mani nie jest skomplikowany. Dwie warstwy China Glaze Charmed, I'm Sure z kolekcji Autumn Nights, który powinien wyglądać bardziej jak wampowy fiolet. Na to zarzuciłam warstwę Etude House z serii Play nr 119. Całość wyrównałam topem.






niedziela, 30 marca 2014

Znowu naklejkowo

Tym razem niezbyt udany naklejkowy mani, na szczęście z daleka tego nie widać, więc da się przeboleć ;)

Naklejki, których użyłam tym razem były trochę inne niż ostatnio. Mimo, że w kartoniku było 8 sztuk na każdą dłoń, to miałam pewne problemy z dopasowaniem ich do moich paznokci. 
Samo naklejanie odbyło się bez większych problemów. Kłopoty zaczęły się w momencie, gdy uparłam się utrwalić naklejki topem. W instrukcji obsługi nie było mowy o topie, ale jakoś nie mogłam uwierzyć, że naklejki bez niego będą się trzymać. Okazało się, że niezależnie od tego jakiego topu próbowałam po kilkunastu sekundach naklejki zaczynały się marszczyć >_> 
Mam jeszcze jedne naklejki z tej firmy, chyba następnym razem spróbuję nosić je bez topu.









sobota, 29 marca 2014

Spacerowo

Skorzystałam z tego, że słońce wreszcie wyszło zza chmur i zabrałam aparat na prawdziwie wiosenny spacer. 
Zostawiam Was z kilkunastoma zdjęciami małych cudów, które niezmiennie poprawiają mi humor ;)

















Prawie jak biedronki ;)

Dzisiaj będzie wiosennie i lekko :)
W sumie ten mani to była spontaniczna próba lakierów Wibo z serii Celebrity Nails nr 2 My Charming i nr 5 So classy. Próba była tak spontaniczna, że zapomniałam zanotować jak wygląda krycie ;) Podejrzewam, że wystarczyły standardowo dwie warstwy. Dla urozmaicenia dodałam kropki przy pomocy sondy. Całość utrwaliłam topem.

Zdjęcia w słońcu




czwartek, 27 marca 2014

Kand czy kant?

Jakiś czas temu B. napisała notkę o podróbce stempla xxl, na którą można się naciąć na ebay'u. Notkę możecie przeczytać TUTAJ. Tak się złożyło, że kilka dni przed tą notką zamówiłam dla antiii duży stempel na ebay'u. Wiedziałam, że Gosia już raz się na stempel nadziała i trochę się martwiłam co do mnie dojdzie, ale zamawiałam u sprzedawcy od którego sama brałam taki stempel. Mój kupiłam dwa lata wcześniej, więc od tego czasu mogło się w sklepie lub u jego dostawcy coś zmienić. 
Kilka osób prosiło mnie o napisanie co i jak z tym nowym stemplem, bo nosiły się z zamiarem zakupu. Daję więc znać. Trochę późno, bo zakupy szły tym razem z przygodami. No ale lepiej późno niż wcale ;)

Stempel przyszedł zapakowany w woreczek strunowy razem z dwoma zdrapkami. I tak ich nigdy nie używam, więc zignorowałam je totalnie. Do tego stopnia, że na zdjęcie się nie załapały ;p

 Na pierwszy rzut oka stemple różnią się tylko kolorem i połyskiem na białej gumie.
Na drugi rzut oka też wyglądają bardzo podobnie.

 Napisy mają takie same.

Małe czerwone gumki są identyczne. Twarde i do niczego mi nie przydatne. 
Ale wiadomo, co kto lubi ;) 

 To co interesuje wszystkich: duże gumki. 
Obie lepkie, nowa chyba nawet bardziej niż stara.
Przez tą lepkość gumy zbierają wszystkie śmieci z okolicy. Po kilku próbach usunięcia ich, żeby zdjęcia były ładniejsze poddałam się i poszłam na żywioł ;p
Nowa gumka z połyskiem, stara bez. Ale pamięć mi podpowiada, że stara gumka miała kiedyś połysk, który zniknął pod wpływem szorowania gumy zmywaczem.

 Stara gumka od spodu dalej błyska.

 Test miękkości starej gumy. Widać że mięciutka.

 Nowa guma od spodu ma rowki wygniecione przez trzonek stempla.
Stara miała chyba kiedyś, ale jej przeszło, bo gumka nie jest teraz mocno wciśnięta.

 Test miękkości nowej gumy. Mięciutka :) Może nawet odrobinę bardziej niż stara.

 Próba stemplowania na kartce.

I próba stemplowania na paznokciach.
Jeden paznokieć zrobiłam moim starym stemplem, trzy nowym.
Potraficie zgadnąć który?

Moim zdaniem stempel jest rzeczywiście kandowy, łącznie z gumą. Stempluje się nim wygodnie i bez większych problemów. Guma dobrze pracuje i nie wypada. Lakier odbija się tak jak powinien, a wzór wygląda prawidłowo. Żeby było ciekawiej, to na mojej starej gumie po odbiciu wzoru zostaje jeszcze wzór widoczny, jakby wżerał się w powierzchnię stempla. Na nowej cały lakier ląduje na paznokciu (i palcu ;p), na stemplu zostaje tylko to, co nie dotknęło żadnej powierzchni.

Ten stempel możecie kupić TUTAJ. Kosztuje 6,99$, wysyłka gratis (czyli już wliczona w cenę).
Edit: Link do aukcji już nieaktualny, ponieważ stemple zostały wykupione.

Oshine-beauty.store to sprzedawca u którego brałam stempel poprzednio. U niego kupowała B. i Yasinisi. Mogę go polecić z czystym sumieniem.
Co prawda tym razem miałam problemy z zamówieniem, ale moim zdaniem sklep stanął na wysokości zadania. Za pierwszym razem przesyłka do mnie nie doszła (podejrzewam listonosza, który był na zastępstwie, że pomylił adresy i ktoś dostał moje zakupy). Napisałam do sklepu, że chcę stempel jeszcze raz, ale mi nie odpowiedzieli. Po kilku dniach zgłosiłam przez ebay'a, że zakupy nie doszły i sklep szybciutko oddał mi pieniądze. Kupiłam zatem stempel jeszcze raz. Trochę musiałam poczekać na reakcję sklepu, który najpierw chciał się upewnić czy poprzednia transakcja została zakończona i czy rzeczywiście chciałam drugi raz stempel kupić. Wyjaśniłam im, że bardzo mi na nim zależy i sami zaofiarowali się, że wyślą mi go przesyłką monitorowaną bez żadnej dopłaty. Jak widać za drugim razem doszło. 
Zostaje tylko mieć nadzieję, że oshine w dalszym ciągu będzie miało dobre stemple ;)

Stempel jest właśnie w drodze do Gosi, mam nadzieję, że jej podpasuje :>

środa, 26 marca 2014

Dobra naklejka nie jest zła ;)

Niedawno pokazywałam Wam moje cudeńka z Tajwanu i okolic, pora najwyższa napisać jak niektóre z nich sprawdzają się w użyciu ;)
Chyba nikt nie będzie zaskoczony, że zaczęłam testowanie od naklejek na paznokcie. Z naklejkami całopaznokciowymi do tej pory nie potrafiłam się dogadać, ale Ali kupionymi na taobao (ichnie allegro) była bardzo pozytywnie zaskoczona, więc postanowiłam dać im szansę. I dobrze zrobiłam ;)
Na pierwszy ogień wybrałam ten wzór:

Jak chyba widać na zdjęciu naklejki są zapakowane w kartonik z okienkiem. W środku znajduje się 14 sztuk w różnych rozmiarach. Z wierzchu są zabezpieczone przezroczystą folią, którą oczywiście trzeba zdjąć. Bardzo prosto je poprzymierzać i dopasować do paznokci, ponieważ są na kartoniku wyciętym w takim kształcie jak one. Oczywiście nie wszystkie pasują idealnie, ale bez większych problemów można je przycinać. 
Mocowanie na paznokciach nie jest skomplikowane. Ali ostrzegała mnie, że nałożone na gołe paznokcie schodzą później bardzo ciężko, więc nakładałam je na bazę. Naklejki łatwo odkleić z kartonika, w dotyku przypominają folię. Da się je odklejać, naklejać, poprawiać, a nawet naciągać (ale trzeba uważać bo nie są niezniszczalne). Moja płytka jest wypukła i zakrzywiona we wszystkich kierunkach, a mimo to udało mi się naklejki przymocować tak, by nie były pomarszczone. Nadmiar naklejek wg instrukcji można usunąć przejeżdżając po krawędzi paznokcia drugim paznokciem. Sprawdziłam i można, ale ja wolałam zrobić to delikatnym pilnikiem.
Na koniec ryzykowny punkt, czyli utrwalanie topem. Niestety niektóre mogą naklejki uszkodzić, więc najlepiej sprawdzić na którejś niewykorzystanej. 
Bawiąc się telefonem zauważyłam jakby pęknięcia w naklejkach, widać uszkodziłam je lekko przy naciąganiu. Widać je było jedynie gdy paznokcie były od spodu mocno podświetlone. Z wierzchu nie mogłam się tych pęknięć dopatrzeć.
O ile pamiętam naklejki nosiłam 3 dni. Na dwóch paznokciach miałam malutkie odpryski, ale reszta trzymała się idealnie i mogłabym chodzić z takim mani jeszcze trochę, ale mi się znudziło ;p
Usuwanie przebiegło bez większych problemów. Wg instrukcji trzeba przez 8 minut potrzymać dłonie w wodzie o temperaturze około 50 stopni, ale ja tego nie robiłam. Moim zdaniem chodzi o to by klej się podgrzał i stał się bardziej rozciągliwy. Po dłuższym myciu rąk spróbowałam naklejki podważyć i okazało się, że da się je ściągnąć (niektóre w kawałkach). Baza pod naklejkami okazała się nietknięta, więc płytka paznokcia nie powinna podczas tej operacji ucierpieć.