poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Holo lo lo ;)

Dzisiaj prezentacja lakieru, który kupiłam w Born Pretty Store. Trochę się wahałam czy go brać, bo najtańszy nie jest. Kosztuje 12,88 $ za 6 ml lakieru. Ale na szczęście trafiłam akurat na promocję i dorwałam go za 7,99 $. Born Pretty Holo Polish nr 12 możecie znaleźć TUTAJ.
Jak większość holo krycie ma ładne, dwie cienkie warstwy wystarczyły, żeby pomalować paznokcie. Na wypadek brzydkiej pogody postanowiłam dołożyć ozdobnik w postaci kwiatków wymalowanych lakierem Color Club Kismet z serii Halo Hues. W tym mani nie użyłam topu, więc nie dziwi mnie wcale, że po dniu na zakupach miałam poobcierane końcówki i niewielkie odpryski na kilku paznokciach.

Zdjęcia w słońcu:





Zdjęcie w cieniu:

Nie zapomnijcie, że cały czas działa kod rabatowy na zniżkę przy zakupach w sklepie Born Pretty Store. Przy zakupach wystarczy w odpowiednie okienko wpisać GHIQ10, by otrzymać 10% rabat.
Z tego co się zorientowałam kod nie działa przy zakupach z już obniżoną ceną :)

piątek, 25 kwietnia 2014

Najnowsze fanty

Mam takiego lenia, że jedyne co jestem w stanie zrobić na blogu, to wrzucenie nowych fantów, które dostałam do testowania. Są to nowe pastelowe odcienie lakierów Golden Rose z serii Rich Color. Przyjemne dla oka, prawda? ;>


 Golden Rose Rich Color 62

 Golden Rose Rich Color 64

 Golden Rose Rich Color 66

Golden Rose Rich Color 68

środa, 23 kwietnia 2014

Srebrne na czarnym

Dzisiaj mani, którego zapowiedź można było obejrzeć przy okazji recenzji topu matującego Golden Rose. Wielkiej filozofii w nim nie ma ;) 
Warstwa Colour Alike Typografia L. Stemple wykonane lakierem China Glaze Millenium z kolekcji Khrome z wykorzystaniem płytki Pueen 54. Lakier mi się niestety ściągał z liści kwiatków, więc trochę dziury zamalowałam ;p Wzór utrwaliłam bezbarwnym topem i po zastanowieniu zmatowiłam wspomnianym wcześniej lakierem Golden Rose.










poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Nail art wheel

Dzisiaj nowość, do której zabierałam się prawie rok ;p 
Pisałam Wam kiedyś, że zmieniam wzorniki ze słoneczek na patyczki. Już dawno całą akcję, w czasie której postanowiłam, że na słoneczkach będę ćwiczyć i projektować wzory. Przez długi czas zapowiadało się, że skończy się tylko na postanowieniu. Wreszcie wygrzebałam z szafki czerwone kółko, żeby poćwiczyć bożonarodzeniowe wzory. Cztery miesiące później stwierdziłam, że może jednak coś bym namalowała, bo kółko się już dawno zakurzyło ;) Oto efekt. Mam nadzieję, że chociaż kilka wzorów przypadnie Wam do gustu. 
Napiszcie czy chciałybyście więcej takich postów ;>








niedziela, 20 kwietnia 2014

Golden Rose Matte Top Coat

Najwyższa pora napisać parę słów na temat topu matującego od Golden Rose. Dostałam go parę tygodni temu i szczerze mówiąc potraktowałam raczej obojętnie. Od miesięcy (o ile nie lat) mam ulubiony top matujący od China Glaze o uroczej nazwie Matte Magic, więc nie czułam potrzeby szukania czegoś nowego w tej kategorii. W dodatku topy matujące z firm "drogeryjnych", z którymi miałam do czynienia, są albo mało matujące albo robią dziwne sztuki, więc cudów się nie spodziewałam. Skoro jednak nadarzyła się okazja sprawdzenia topu Golden Rose, to się przed nią nie broniłam ;) 


Opis ze strony sklepu internetowego Golden Rose:
"Nadaje matowe wykończenie. W celu uzyskania matowego efektu należy nałożyć warstwę top coat na dowolny lakier."
Cena 8,50 zł za butelkę pojemności 10,5 ml.

Lakier jak lakier, z wyglądu nic specjalnego, chociaż buteleczka z matowego szkła wygląda bardzo ładnie i od razu z matem się kojarzy, więc łatwo wyłowić ją spośród "zwykłych" topów. Testowanie przeprowadziłam od razu na starym próbniku i powiem Wam, że już od pierwszej próby miałam same pozytywne wrażenia. Mat jest rzeczywiście matem, a nie jakąś satyną mat udającą. Stosowałam go na kilku różnych lakierach i zawsze efekt był zadowalający, a top matujący nic mi nie psuł. A bywały takie topy, które nałożone na Seche sprawiały, że po kilku godzinach mogłam lakier płatami ściągać z paznokci ;) Tutaj nic takiego nie zauważyłam. To nie zmieniał mi trwałości mani, nie powodował odprysków ani w trakcie noszenia nie pękał.
W końcu postanowiłam porównać go ze wspomnianym wcześniej China Glaze Matte Magic. Trudno porównywać samą aplikację, ponieważ mój CG jest już trochę stary i zagęszczony, a GR świeży i rzadki, ale żaden nie sprawia mi problemów przy malowaniu. GR ma szerszy pędzelek, więc szybciej się nim operuje, za to CG schnie szybciej. GR też schnie szybko, a kilkanaście czy kilkadziesiąt sekund różnicy w osiągnięciu matowego efektu to żadna tragedia ;) Sam efekt na paznokciach jest prawie identyczny. Prawie, bo jak się wgapię w zdjęcie to różnicę widzę, ale wielkiego wrażenia ona na mnie nie robi ;p
Jak widzicie do tej pory mniej więcej byłby remis, ale mat od Golden Rose dla mnie zdecydowanie wygrywa ze względu na cenę i dostępność: 8,50 zł za 10,50 ml i możliwość zakupu na stoisku Golden Rose przy okazji zakupów we Wrocławiu. China Glaze to 13 zł za 9,6 ml kupowany przez Internet na alphanailstylist, które nie ma go już w ofercie. Nawet nie wiem, czy jest obecnie do dostania w jakimś polskim sklepie internetowym ;p
Dla mnie wybór przez to jest oczywisty ;)

Porównanie topów Golden Rose i China Glaze. 
Nie regulujcie odbiorników, zakłócenia na serdecznym paznokciu to granica między topami ;p
 Topy nakładałam na dwie warstwy Orly Rococo A-Go-Go z kolekcji Mineral FX


I jeszcze mani,  w których wykorzystałam top Golden Rose




sobota, 19 kwietnia 2014

Pisanki

Przyznajcie się, myślałyście, że prawdziwe pisanki pokażę ;p Nic z tego, stawiam na malowanie paznokci, a nie jajek ;)
Gdy zobaczyłam płytkę Pueen 66 od razu pomyślałam o pisankach i tylko kombinowałam jak ją wykorzystać. Postanowiłam w końcu, że spróbuję zrobić sobie z nich kolorowane "naklejki". Pewnie wiecie jak to się robi, ale w skrócie opiszę. Najpierw na kawałku folii mazia się "placki "bezbarwnym lakierem. Jak placki wyschną trzeba je ostemplować, a później pokolorować puste miejsca (niekoniecznie wszystkie). Na koniec należy odkleić "placek" z folii i zamontować na paznokciu, utrwalając go topem. 
Zamiast bezbarwnego lakieru użyłam odżywki Marizy, bo akurat stała pod ręką i się kurzyła. Stemplowałam czarnym lakierem Konad, który już bardzo niedomaga. Kolorowałam farbami akrylowymi zostawiając gdzieniegdzie niepomalowane fragmenty, żeby było widać lakier, którym pomalowałam paznokcie. Trochę się martwiłam, że niektóre farbki mogą mi popękać przy odklejaniu z folii, więc zdecydowałam, że zanim przejdę do tego kroku zabezpieczę je topem z góry. W ten sposób dostałam naklejki miękkie i trochę rozciągliwe, ale ciężkie do rozerwania. Zamontowałam je na dwóch warstwach lakiery Paese nr 354. Myślałam, że na suchym lakierze się nie przyczepią, ale w jakiś tajemniczy sposób nawet nie próbowały odstawać. Za to olbrzymi problem miałam z usunięciem nadmiaru naklejek, nawet zmywacz z acetonem nie bardzo dawał radę O.o Na koniec całość utrwaliłam warstwą Poshe. Jak na pierwszy raz wyszło nieźle, trochę mnie te nierówne brzegi denerwują na zdjęciach, ale na żywo wcale tego nie widziałam.











piątek, 18 kwietnia 2014

Holo water marble

Ostatnio naszło mnie na water marble i to w dodatku lakierami holograficznymi. Kłopot w tym, że nie bardzo chciało mi się szukać lakierów, które by się do tego nadawały i jeszcze dobrze ze sobą współdziałały. Skończyło się zatem na water marble robionym dwójką, która się nie lubi, z czego jeden jest lakierem szybkoschnącym, więc do tej metody się nie nadaje. Ale jakimś cudem i tak wyszło XD
Sreberko to znany pewnie większości Gosh 549 Holographic Hero. Nałożyłam go jako bazę pod wodne maziaje. Lakier trochę smuży, więc potrzebowałam dwóch warstw do pokrycia paznokci. Na wodnej bazie pewnie malowałoby się lepiej, ale na zwykłej też nie jest najgorzej. 
Na wodę kapałam wspomnianym Holographic Hero i China Glaze Infra Red z serii Hologlam Holographic. Tworzenie wzoru było mocno utrudnione, bo Holographic Hero schnął za szybko, a do tego lakiery pod spodem za bardzo się mieszały. Na paznokciach, gdzie miałam za duże plamy Infra Red domalowałam srebrne fragmenty udające pasma z water marble. Na szczęście większość paznokci nie potrzebowała poprawiania. Przy pomocy sondy dodałam kropki i na koniec wszystko utrwaliłam topem (albo nie ;p).