środa, 17 czerwca 2015

Lakiery Mistero Milano

[PL]
Gonię ostatkiem sił, ale obowiązek kronikarski kazał mi przywlec się na bloga i pokazać Wam zawartość paczki, którą dzisiaj dostałam.
Jakiś czas temu zgodziłam się przetestować kilka produktów Mistero Milano i dzisiaj właśnie przyszły. Więcej szczegółów podam, gdy będę prezentować poszczególne lakiery, ale jeżeli jesteście ciekawi co to za firma i co ma w ofercie, to strona internetowa stoi otworem ;)

[ENG]
I'm dead tired, but out of blogging duty I came here to share my newest nail mail.
A while ago I agreed to test a few products from Mistero Milano. I will include some more details when I get to reviewing the polishes themselves, but in case you want to know more about the brand and what it has to offer, feel free to browse their website ;)

 [PL] Paczka po otwarciu.
[ENG] After opening the package.

[PL] Zawartość po wygrzebaniu z białych wypełniaczy.
[ENG] The content after removing the styrofoam. 

[PL] Przypinka skradła moje serce i już jest przytwierdzona do torebki ;)
[ENG] The badge says: Are you feeling down? Stand up and paint your nails! 
It's already pinned to my bag ;)

 Mistero Milano ~ 8681 Mint Leaf

 Mistero Milano ~ 8686 Secret Garden


 Mistero Milano ~ 8671 Woodbine

[PL]
Bystre oko pewnie dostrzegło, że na butelkach są nazwy w dwóch językach. Postanowiłam trzymać się angielskiego, ale może ktoś woli włoski ;)

[ENG]
A few of you probably noticed that the names on the bottle are in two languages. I decided to stick to English, but just in case you prefer Italian

[PL] Przy okazji sprawdziłam jak wygląda pędzelek. Standardowy bez udziwnień.
[ENG] In the meantime I checked the brush. Regular without any oddities. 

[PL] Cukierki okazały się białe, ananasowe i wypełnione nadzieniem ;)
[ENG] The candies turned to be white, pineapple flavored and with a filling inside ;)


niedziela, 7 czerwca 2015

Mani na zamówienie: Patataj

I znowu nastąpiła wielka przerwa w blogowaniu. Ja nie wiem, to chyba jakaś choroba. Co pomyślę o dodaniu posta, to stwierdzam "dzisiaj nie mam czasu, zrobię to jutro" i nagle się okazuje, że jutro jest za dwa tygodnie. Ups >_>
Dzisiaj wreszcie paznokcie na zamówienie. Syla pewnie już dawno zapomniała o swojej propozycji, ale ja mam wszystko ładnie popisane i wiem, że chciała "konia fryzyjskiego w galopie". 
Paznokcie niestety zmuszają do miniaturyzacji wszystkiego, więc zdecydowałam się na konie nie tylko w galopie, żeby było widać o co chodzi. 
Na samą myśl o malowaniu koni (nie tylko fryzyjskich) lewą ręką witki mi opadają, więc jak zwykle przy takich okazjach zdecydowałam się zrobić naklejki "hand made". Krótkie przypomnienie: na folię (np. koszulkę) nakładam cienką warstwę bezbarwnego lakieru (ostatnio Sensique Strong & Trendy Nails nr 100), farbami akrylowymi maluję co trzeba, pokrywam cienką warstwą lakieru i jak wyschnie ściągam żeby zamontować na paznokciu. Zamontowane naklejki trzeba na paznokciu pociągnąć topem, żeby się porządnie przyczepiły. 
Całkiem dobra metoda ozdabiania, ale przez nią rozleniwiłam sobie lewą rękę i mam problem teraz z malowaniem nawet prostych rzeczy :(
Paznokcie jak widać pomalowałam dwoma lakierami. Czarny to warstwa Colour Alike ~Typografia~ L. Biały to dwie grubsze warstwy Colour Alike ~Typografia~ A.
Za zrobienie zdjęć wzięłam się niestety z lekkim opóźnieniem, stąd starte końcówki. Colour Alike ~Typografia~ L kryje po warstwie, ale niestety przez to, że lakieru jest na paznokciach mało szybciej mi się ściera. Coś za coś ;)
PS. Piontkowa, ciągle zbieram materiały do Wiedźmina ;p