środa, 30 grudnia 2015

Przecinki

Dzisiaj będzie trochę błysku, w końcu zbliża się sylwester i te sprawy. Nie żebym błysk na paznokciach ograniczała tylko do tego okresu, ale teraz otoczenie wykazuje zwiększone zainteresowanie błyskiem.

Mani zaczęłam od nałożenia warstwy odżywki Peggy Sage. Następnie nałożyłam warstwę Orly ~Mega Pixel FX~ Silver Pixel i zabezpieczyłam skórki maską sylikonową. Gąbką wykonałam gradient od Orly ~Mega Pixel FX~ Silver Pixel do Orly ~Mega Pixel FX~ Aqua Pixel. Gdy paznokcie wyschły domalowałam czarną farbą akrylową coś, co mi się kojarzy z przecinkami. Całość utrwaliłam warstwą Poshe. 

Miłego oglądania :)









Zdjęcia w sztucznym świetle:


Zdjęcia w słońcu:


poniedziałek, 28 grudnia 2015

Mani na zamówienie: Wiedźmin

Za dzisiejszy mani odpowiedzialność ponosi Piontkowa, która chciała Wiedźmina. Zaraz po niej wina spada na Chabrową, która chciała Yennefer. Chciałyście, to macie ;) Przepraszam, że dopiero po takim czasie, ale przygniótł mnie rozmiar Waszego zamówienia.

W sumie dziewczyny nie sprecyzowały czy chodzi im o wersję książkową, czy grową, więc sama zdecydowałam, że pójdę w stronę gry, zwłaszcza, że z trzecią częścią spędziłam wiele godzin. Przeszłam ją z przyjemnością i niewątpliwie kiedyś to powtórzę ;> 

Co do samego mani, to pomysł sprecyzował mi się dość szybko, gorzej było z wykonaniem, bo uparłam się, że Geralt będzie wzorowany na mojej ulubionej grafice. No i niestety jak coś mi się strasznie podoba, to wychodzi mi przeważnie tak, że nie chcę później na to nawet patrzeć. Geralta malowałam trzy razy i za trzecim powiedziałam sobie: jak wyjdzie, tak będzie. Wiedźmina, Yennefer i wiedźmiński medalion namalowałam na folii tworząc w ten sposób naklejki. 

Sam mani zaczęłam od nałożenia warstwy odżywki Peggy Sage. Na wybranych paznokciach na łożyłam dwie warstwy AllePaznokcie ~One Colour Exclusive~ 01, na których zamontowałam te ręcznie robione naklejki. Na ostatnim białym paznokciu wymalowałam srebrną gwiazdę, którą ozdobiłam cyrkoniami. Jest to oczywiście gwiazda, którą Yen nosiła na szyi. Nie przyjęłam do wiadomości zamiany książkowej gwiazdy na pentagram. 

Pozostałe paznokcie pomalowałam warstwą Golden Rose ~Rich Color~ 126, na brzegach kawałkiem gąbki do makijażu dodałam czarną obwódkę przy pomocy Colour Alike ~Typografia~ L. Zatarłam jej brzegi dodając kawałkiem gąbki Golden Rose ~Rich Color~ 126. Na tak przygotowanych paznokciach domalowałam farbami akrylowymi wiedźmińskie znaki. Cały mani utrwaliłam warstwą Poshe.

I jak? Może być? ;)

















niedziela, 27 grudnia 2015

Filmowe wyzwanie: Artur i zemsta Maltazara

Pamiętacie jeszcze moje "filmowe wyzwania"? Zaczęło się od kilku propozycji Krzykli i ucichło głównie przez brak czasu i moje lenistwo. Ale powracam z filmowymi paznokciami, bo w końcu czemu nie? 

Tym razem pomysł znowu podsunęła Krzykla. Zażyczyła sobie "Artura i zemstę Maltazara". Dlaczego nie Artura i Minimki? Prawdę mówiąc nie rozróżniam kolejnych części, więc postarałam się jedynie, żeby w mani pojawił się Artur i Maltazar. 

W pierwszej chwili planowałam pójść w zielenie, trawy i takie tam, ale doszłam do wniosku, że ciekawiej będzie pójść w wersję "szkicowaną". W tym samym czasie zainwestowałam w rapidograf i postanowiłam sprawdzić jak będzie się nim robiło "naklejki". Ponieważ tusz nie chce się trzymać gładkich powierzchni na folię do segregatora, na której zwykle działam, nałożyłam bezbarwny lakier i zmatowiłam go topem matującym. Na tak przygotowanej powierzchni wymalowałam Artura, Selenię, Maltazara i małego grubaska, którego imienia nie pamiętam. Przy utrwalaniu obrazków bezbarwnym lakierem tusz trochę się rozmazał, ale widać to jedynie w bardzo mocnym powiększeniu. 

Sam mani był już prosty do wykonania. Na warstwę odżywki Peggy Sage nałożyłam dwie warstwy AllePaznokcie ~One Colour Exclusive~ 01. Na kciukach i palcach serdecznych zamontowałam naklejki, a na pozostałych lakierem Golden Rose ~Nail Art~ 106 wymalowałam plamy udające kleksy. Całość utrwaliłam warstwą Poshe.











wtorek, 22 grudnia 2015

Szybki świąteczny mani

Dzisiaj mani, który zaliczam do tych "szybkich". No wiecie, chwytacie lakiery, które akurat macie pod ręką, dorzucacie im wzorek, przykrywacie warstwą topu i tyle. 
Swoją drogą niezły burżuj lakierowy się ze mnie zrobił, skoro z lakierów, które akurat mi się plątały w okolicach biurka wyszedł mi duet a-england i F.U.N..

Ale do rzeczy. Oczywistą oczywistością jest, że mani zaczęłam od nałożenia warstwy odżywki Peggy Sage. Następnie pomalowałam paznokcie dwiema warstwami F.U.N Lacquer ~ Goodness of the Dawn i a-england ~Burne-Jones Dream~ Tess d'Urbervilles. Złotą farbką wymalowałam gwiazdki i kropki. Całość utrwaliłam warstwą Poshe. Mówiłam, że poszło szybko.
Miłego oglądania :)














poniedziałek, 21 grudnia 2015

Stare, ale jare - Inglot ~ 342 i Inglot ~ 318

Jakiś czas temu magbag z bloga Kobiecy Net wymyśliła "łańcuszkową" zabawę, w której należy pokazać swój najstarszy lakier w akcji. Jej "zabytek" możecie zobaczyć TUTAJ

Swoim pomysłem zabiła mi niezłego ćwieka, bo nijak nie potrafiłam przypomnieć sobie, który to lakier z mojej kolekcji jest najstarszy. Jest to niewątpliwie wina porządków, które zrobiłam jakieś dwa lata temu. Od zawsze twierdzę, że sprzątanie to zło ;p. Ich ofiarą stały się m.in. lakiery pamiętające moje studia. Nie pozbyłam się ich dlatego, że minął ich magiczny okres przydatności do użycia. Po prostu w tamtych czasach miałam mało lakierów (w porównaniu z blogowymi czasami, a nie z "normalnymi" ludźmi) i zużycie miałam w nich duże. A że nie chciałam trzymać tych smętnych resztek, bo ciężko się nimi malowało (pędzelek nie sięgał), to systematycznie wymieniałam je na "nowsze modele". I w ten sposób nie mam za bardzo czym się pochwalić. Bo przecież moje dwa Ingloty, które dzisiaj zaprezentuję, nie umywają się do magbagowego Lancome sprzed co najmniej 18 lat. Przy nim moje dwa maluchy to smarkacze, bo mają około 5-6 lat. Ale zgodnie z tym co producent sugeruje na butelkach powinnam je wyrzucić już po roku używania. Nie ze mną te numery ;)

Po co jest w ogóle okres przydatności do użycia na lakierach? Moim zdaniem po to, żeby nikt się producenta nie czepiał, że mu ze starości lakier zgęstniał albo inne sztuki robił. Nie jestem chemikiem i nie znam się wcale, dopuszczam możliwość, że taki otwarty lakier przez czynniki atmosferyczne, tlen, temperaturę i inne cuda może stracić swoje pierwotne cechy. Ale jeszcze nie widziałam lakieru, który po kilku latach trzymania go w przyzwoitych warunkach, w dobrze zakręconej butelce, zmienił się tak, żeby nie był do użycia. Może mu się zdarzyć zamiana w gluta, ale na to działa rozcieńczalnik do lakierów (nie zmywacz). Może się rozwarstwić, jeżeli pigment lub cząsteczki brokatu są cięższe niż baza, w której pływają, ale na to świetnie działa potrząsanie butelką. Może szybciej odpryskiwać, ale na to mamy bazy i topy. Natomiast jeżeli ktoś się boi, że stary lakier będzie źle wpływać na kondycję paznokci, to może zawsze nałożyć grubszą warstwę bazy. Na wszystko jest rozwiązanie, więc chyba nie ma powodów, żeby wyrzucać lakiery po upływie 12 miesięcy od otwarcia butelki. No chyba, że od początku to był jakiś straszliwy bubel.
I tej teorii będę się trzymać. 

Najwyższa pora na mani z moimi najstarszymi lakierami (no chyba, że jakiś starszy przegapiłam).
Na warstwę odżywki Peggy Sage nałożyłam dwie warstwy Inglot ~ 342 (ciemny) i dwie warstwy Inglot ~ 318 (jasny). W planach miałam stemplowanie, więc nałożyłam na to warstwę Poshe, żeby szybciej wyschło. Stemple wykonałam przy użyciu płytki z AliExpress STZ-L015. Na kciuku wzór odbiłam przy pomocy lakieru Inglot ~ 342, na środkowym użyłam Models Own ~ Chrome Green. Żeby połączyć mani w całość dołożyłam kropki wykonane sondą i użytymi wcześniej lakierami. Całość utrwaliłam topem.











Każdy łańcuszek wymaga wysłania go dalej. Ja odsyłam go do Moniszona, Kleopatre, Saurii i Readhead Nails. Oczywiście przymusu udziału w zabawie nie ma, ale jestem ciekawa jak stare są Wasze stare lakiery ;)